W sobotę w Doniecku Jelena Isinbajewa ustanowiła halowy rekord świata (4,93 metra). W środę będzie chciała go pobić w Bydgoszczy. "Chcę wykorzystać dobrą dyspozycję. Może uda mi się pokonać pięć metrów" - powiedziała po przylocie do Polski.
Rosjanka jest nazywana Carycą tyczki. Kibice dali jej ten pseudonim, bo jest jak "Car tyczki" - czyli legendarny Siergiej Bubka. Isinbajewa działa jak słynny Ukrainiec, czyli poprawia rekord stopniowo. "Chcę dodawać po jednym centymetrze, bo bardzo lubię bić rekordy. No, w Doniecku zdarzyło się, że rekordowy wynik poprawiłam o dwa centymetry, ale nie rozpaczam z tego powodu" - dodała.
Bo też nie ma i co rozpaczać. A już w środę będzie okazja do radowania się i zarobienia trochę pieniędzy. W hali Łuczniczki odbędzie się mityng Pedro's Cup. Jeżeli Isinbajewa pobije rekord halowy świata, dostanie 30 tysięcy dolarów. Jeżeli skoczy powyżej pięciu metrów, wówczas wzbogaci się o 50 tysięcy dolarów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|