Już wszystko jest w porządku. Roman Paszke wypłynął w środę rano z Kilonii i podąża do Anglii, skąd wyruszy po rekord samotnego opłynięcia Ziemi bez zawijania do portu. Póki co towarzyszy mu siedmiu członków załogi.
W niedzielę Roman Paszke musiał zatrzymać się w niemieckim porcie, bo jego katamaran "Bioton" był cały oblodzony i ciężko było nim sterować. W Kilonii polski kapitan i jego załoga mieli ręce pełne roboty. "Odkuliśmy lód z siatki i trampoliny, a przy okazji usunęliśmy awarię ogrzewania komory, przeznaczonej do suszenia ubrań. Po wyjściu z Kanału Kilońskiego weźmiemy kurs na Falmouth" - powiedział.
Stamtąd - już sam - rozpocznie morderczą podróż dookoła świata bez zawijania do portów. Chce pobić rekord należący do słynnej Brytyjki, Ellen McArthur, który wynosi 71 dni, 14 godzin, 18 minut i 33 sekundy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|