Dziennik Gazeta Prawana logo

Ci sportowcy nie chcieli walczyć dla Polski

12 października 2007, 15:43
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Podolski, Klose, Pauli czy Klim - co łączy te nazwiska? Wszyscy oni mają polskie korzenie, ale niestety ci sportowcy startują w barwach innych krajów. Ostatnio na brak sukcesów polscy kibice sportowi nie mogą narzekać. Ale mogłoby być lepiej. Niestety, kilku zawodników, którzy mają polskie korzenie, wybrało barwy innego kraju i dla niego walczą o sukcesy.

Kilka tygodni temu świat usłyszał o kolejnym talencie, który ma polskie pochodzenie. To Arthur Pauli, skoczek z Austrii jest jedną z największych rewelacji tegorocznego Pucharu Świata w skokach narciarskich. Jego rodzice urodzili się w naszym kraju, pochodzą z Jeleniej Góry i Cieplic. 17-letni zawodnik jednak przyszedł na świat już w Austrii i na razie nie wyobraża sobie startów w polskich barwach.

"W domu mówimy tylko po polsku. Ja myślę po niemiecku, czasami brakuje mi polskich słów. Podczas Bożego Narodzenia słuchamy polskich kolęd. Ma polski paszport i przynajmniej dwa razy w roku jeżdzę z rodzicami na Dolny Śląsk. Ale w tej chwili nie biorę pod uwagę występów w jednej drużynie z Adamem Małyszem. Może za parę lat" - zaznacza skoczek.

Na razie jednak Pauli to melodia przyszłości. Natomiast gdyby kilka lat temu Michale Klim zdecydował się na starty w polskich barwach, to w tej chwili worek medali, który z każdej imprezy przywożą nasi pływacy, byłby jeszcze cięższy.

Michael to sześciokrotny medalista olimpijski (Atlanta - brązowy, Sydney - dwa złote i dwa srebrne, Ateny - srebrny), dziewięciokrotny medalista mistrzostw świata (6 złotych, 2 srebrne, 1 brązowy), piętnastokrotny medalista mistrzostw świata na krótkim basenie.

Klim urodził się w 1977 roku w Gdyni. Z Polski wyjechał, mając 4 lata. Po pobytach w Niemczech, Indiach i Kanadzie jego rodzina zamieszkała w 1991 roku w Australii. W domu Klimowie wciąż rozmawiają po polsku. Gdy w 1998 roku po mistrzostwach świata, na których zdobył siedem medali, odwiedził nasz kraj, goszczono go jak króla. "To był szok. Ledwo wylądowałem w Warszawie i ju spotkałem się z prezydentem Kwaśniewskim. Kamery telewizyjne śledziły każdy mój krok. Byłem w telewizji każdego dnia. Pod koniec pobytu ludzie zaczęli rozpoznawać mnie na ulicy i mówią <cześć>. Pogodzili się z tym, że jestem Polakiem, ale medale zdobywam dla innego kraju i to się nie zmieni" - zastrzega Australijczyk.

Nazwisko - Klim znane jest od dawna, ale o Wojtku Wolskim jeszcze niedawno nikt nie słyszał. Jednak wszystko zmieniło się po 15 września 2006 roku. O hokeiście urodzonym w Zabrzu zaczęło być głośno za oceanem. Dzięki jego wspaniałej grze i golom w zespole Colorado Avalanch od kilku miesięcy co chwila jego nazwisko jest wymieniane praktycznie w każdym serwisie sportowym w kraju nad Wisłą.

Wojtek urodził się w 1986 roku w Zabrzu. Gdy miał 2 lata, jego rodzina wyemigrowała do Niemiec. Dwa lata później przeniosła się znowu, tym razem do Kanady, osiedlając się najpierw w okolicach Toronto, a następnie przeprowadzając do Mississauga. Ojciec Wojtka, Wiesław, prowadzi tam własną firmę budowlaną. Wujkiem Wojtka jest Stefan Mila, dawniej profesjonalny piłkarz, którego syn, Sebastian, jest aktualnym reprezentantem Polski w piłce nożnej.

Co jednak ze sprawą obywatelstwa i reprezentowania barw narodowych? Wolski ma podwójne obywatelstwo. Czy w takim razie oznacza to, że zobaczymy go kiedyś w koszulce z Białym Orłem? Niestety, raczej nie, bo Wojtka już powołano do reprezentacji Kanady do lat 18 na mistrzostwa świata w 2003 r., które odbywały się w Czechach.

Pozostaje nam więc w przyszłości ściskać kciuki za "naszego człowieka" i jego sportowy rozwój. Chociażby po to, byśmy kiedyś, na mistrzostwach świata lub igrzyskach olimpijskich, mogli ekscytować się, obserwując polskiego hokeistę, który gra na najważniejszych zawodach. Nic niestety nie wskazuje, by przez kolejne dziesięciolecia występowała na nich nasza hokejowa reprezentacja...

Co innego, jeśli chodzi naszych piłkarzy. Pod wodzą Leo Beenhakkera biało-czerwoni radzą sobie coraz lepiej. Potrafią wygrywać nawet z tak silnymi zespołami jak Portugalia. Można się tylko zastanawiać, co by było, gdyby w ataku drużyny prowadzonej przez holenderskiego szkoleniowca dziś grali Miroslav Klose i Lukas Podolski?

Niestety, o ich grze dla Polski możemy zapomnieć. Obaj wybrali reprezentowanie barw drużyny narodowej naszych zachodnich sąsiadów. Siedem miesięcy temu Klose i Podolski zdobyli brązowy medal piłkarskich mistrzostw świata. Obaj urodzeni w Polsce piłkarze byli gwiazdami reprezentacji Niemiec. Sporo ich jednak różni. Pochodzący z Opola Klose nigdy nie miał wątpliwości, w której reprezentacji chciałby grać. Co innego urodzony w Gliwicach Podolski: ma z Polski dobre wspomnienia i gdyby w odpowiednim momencie ktoś z PZPN zapytał go, czy chce grać w naszej reprezentacji, być może powiedziałby, że tak. Tyle że nie było nikogo, kto by zapytał...

Na szczęście wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski z powiedzenia "mądry Polak po szkodzie". Trener naszych juniorskich zespołów Michał Globisz rozsyła listy po Europie, zapraszając na testy w kadrze piłkarzy z polskimi korzeniami. A tych nie brakuje.

Ostatnio głośno w Niemczech jest o Martine Kobylanskim. Chłopak ma niespełna 13 lat i wielki piłkarski talent. Odziedziczył go po ojcu Andrzeju - byłym reprezentancie Polski, srebrnym medaliście olimpijskim z Barcelony. Czy Martin w przyszłości też przywdzieje biało-czerwoną koszulkę?

Jeśli będzie się rozwijał jak dotychczas, ma na to szanse. Pod warunkiem że nie sprzątną go nam sprzed nosa Niemcy, którzy mają chrapkę na zdolnego napastnika.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj