Dziennik Gazeta Prawana logo

Robert Radwański: W tenisie ważne są niuanse

12 października 2007, 15:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nadzieja polskiego tenisa, Agnieszka Radwańska ma za sobą kolejny nieudany start w sezonie 2007. Na turnieju w Dubaju nie udało jej się przejść eliminacji. Od początku roku Polka nie może sobie poradzić z pękającą skórą stóp. "W tenisie ważne są nawet takie niuanse" - mówi DZIENNIKOWI ojciec polskiej tenisistki.

Szkoda, że tak wcześnie musieliście wyjechać z Dubaju, to taki bogaty turniej.
To prawda, poza premiami za mecze każda tenisistka w turnieju głównym dostaje bardzo atrakcyjne nagrody. Zawodniczki raczej się tym nie chwalą, ale wiadomo, że organizatorzy obdarowują je biżuterią. Niestety tym razem jakaś droga kolia ominęła Agnieszkę. Teraz ona musi odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego tak się stało.

Być może już wcześniej powinna sobie zrobić przerwę na wygojenie stóp?
Są dwie metody na rozwiązanie takiego problemu. Można poczekać, aż odrośnie nowa skóra, delikatna jak u niemowlaczka. To bywa skuteczne do następnego otarcia. A można też przyzwyczaić stopy do ekstremalnych warunków. Karateka ma zgrubienia na dłoni, a tenisista musi mieć twardą skórę na stopach. Bez tego nawet najlepsze buty ani wkładki nie zabezpieczą jej przed pękaniem. Ale to już nie jest nasz największy problem. W tym ostatnim meczu z Kremer Agnieszka nie przegrała przez stopy. To spotkanie było do wygrania nawet bez nóg.

Dlaczego więc przegrała?
Na tym poziomie ważne są niuanse. Potrzeba także szczęścia. Trzeba umieć dobić przeciwniczkę. Postawić kropkę nad „i. To tak jak u Małysza: forma jest, a skoki nie wychodzą. Aż w pewnym momencie, nie wiadomo dlaczego, zaczynają wychodzić. Z Agnieszką jest podobnie. Ostatnio zdarzyły jej się cztery mecze przegrane w trzech setach. Było blisko, ale się nie udało. Musimy iść dalej i starać się to przełamać.

Może Agnieszkę zawodzi psychika?
Sprawdza się przysłowie, że im dalej w las, tym więcej drzew. Już nie grywamy ze średniakami. W każdym spotkaniu po drugiej stronie siatki stoi zawodniczka najwyższej klasy. Agnieszka odczuwa też presję własnej pozycji. Inaczej się jej grało, kiedy była 150 na świecie. Dziś wszędzie w eliminacjach jest rozstawiona z nr 1. Wszyscy przyjmują za pewnik, że je przejdzie, tymczasem nie przechodzi. To już trzecie nieudane eliminacje. Od razu widać, że dzieje się coś niedobrego.

Co takiego się dzieje?
Nie jest mi łatwo mówić o porażkach mojej zawodniczki, która dodatkowo jest moją córką. Pewnie powiedziałbym jedno zdanie za dużo.

W marcu przed nią dwa duże turnieje w USA.
Na szczęście ani w Indian Wells, ani w Miami nie będzie musiała przebijać się przez te mordercze eliminacje. Jest więc szansa, by zyskać trochę punktów w rankingu. Do maja wszystko liczy się Agnieszce na plus. Od turnieju J&S Cup będziemy musieli zacząć konfrontować się z zeszłorocznymi wynikami.
Dobrze by było, gdyby wyszedł jej któryś z najbliższych startów. Agnieszka przechodzi bardzo trudny emocjonalnie okres. Przed nią ważne wydarzenia 18. urodziny, matura. Do tego egzamin w krakowskim liceum wypada dokładnie w czasie J&S Cup w Warszawie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj