"Przed startem trzeba dokładnie się ogolić, żeby szybciej płynąć. Trzeba przywyknąć, nie robimy tego przecież, żeby być ładniejszym, ale by urwać jeszcze ułamki sekund na mecie" - tłumaczy "Faktowi" Korzeniowski, który broni mistrzostwa świata na 200 m stylem motylkowym.
"Korzeń" półtorej godziny spędzi w łazience, precyzyjnie skrobiąc nogi i ramiona. O tym, jak poważnie podchodzi zawodnik do startu, można się właśnie zorientować po stopniu gładkości skóry.
Ale są wyjątki. Miesiąc temu największy rywal "Korzenia", Amerykanin Michael Phelps wskoczył do basenu zupełnie nieogolony. Na dodatek jego twarz porastała gęsta broda, a na policzkach sterczały mu bujne "pekaesy". Pomimo tego Phelps pobił rekord świata (1.53,71 min).
Dziś Phelps zamierza wygrać finał, ale Korzeniowski ma także na to ochotę. Zapowiada się pasjonujący pojedynek. Zaraz po finale panów na 200 m motylkiem o medale będą walczyć panie na 200 m stylem dowolnym. Z trzecim czasem do finału weszła Jędrzejczak i ma ogromne szanse na drugi medal w tych mistrzostwach.