Wszystko skończyło się dobrze. Kiedy Leszek Kuzaj, aktualny mistrz kraju w rajdach samochodowych, za ostro wszedł w zakręt na trasie Rajdu Polski, kibice wstrzymali oddech. Auto wypadło z drogi, uderzyło w drzewo i kilkakrotnie przekoziołkowało. Ale w szpitalu okazało się, że kierowcy nic nie jest.
Sam Kuzaj już po wypadku twierdził, że jemu - podobnie jak podpowiadającemu mu na trasie pilotowi Jarosławowi Baranowi - nic nie jest. Lekarze jednak uznali inaczej i zabrali go na obserwację do szpitala w Ełku. Według radia RMF kierowca miał objawy wstrząsu mózgu. Skończyło się na siniakach. Baran nie ma nawet draśnięcia.
To był drugi dzień samochodowego Rajdu Polski. Po wypadku zawody przerwano.
To już drugi wypadek na trasie tegorocznego Rajdu Polski. Wczorajszy był tragiczny. Kiedy samochód wjechał w grupę widzów jeden z nich zmarł na zawał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|