Trzeba słuchać ojca. Saadi Kadafi będzie musiał zakończyć karierę piłkarską, bo tak chce jego tata. Sprawa nie dotyczy byle zawodnika, ale syna samego dyktatora Libii, Muamara Kadafiego. "Chce żebym wrócił do Libii i tam zajął się czymś poważnym" - żali się gracz włoskiej Sampdorii Genua.
Saadi Kadafi nie zrobił oszałamiającej kariery. To że gra w Serie A, to za dużo powiedziane. Po trzech latach pobytu w Perugii wreszcie załapał się do pierwszego
składu. Zagrał tylko jeden mecz i... został przyłapany na stosowaniu dopingu. Wtedy opłaciło się być synem dyktatora. Działacze włoskiej ligi bali się konfliktu międzynarodowego, więc
nie ukarali Kadafiego.
Przeszedł do Cagliari, gdzie łącznie zagrał 10 minut w Serie A, a od stycznia jest zawodnikiem Sampdorii. Bardzo mu się podoba kariera piłkarza i nie chce jej zakończyć tak jak każe jego ojciec. "To będzie bardzo trudna decyzja, bo kocham piłkę nożną. Chciałbym grać wiecznie" - mówi Saadi Kadafi.
Syn dyktatora jest kapitanem reprezentacji Libii i szefem Libijskiej Federacji Piłkarskiej.
Przeszedł do Cagliari, gdzie łącznie zagrał 10 minut w Serie A, a od stycznia jest zawodnikiem Sampdorii. Bardzo mu się podoba kariera piłkarza i nie chce jej zakończyć tak jak każe jego ojciec. "To będzie bardzo trudna decyzja, bo kocham piłkę nożną. Chciałbym grać wiecznie" - mówi Saadi Kadafi.
Syn dyktatora jest kapitanem reprezentacji Libii i szefem Libijskiej Federacji Piłkarskiej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|