Na szczęście skończyło sie tylko na pięciu szwach. Francuski skoczek w dal, który wczoraj podczas zawodów Złotej Ligi został trafiony w plecy oszczepem rzuconym przez Fina Tero Pitkamaekiego wyszedł już ze szpitala.
Salim Sdiri opuścił klinikę Gemelli w Rymie. Lekarze rzymskiego szpitala oświadczyli, iż uraz Sdiriego okazał się nie tak groźny jak początkowo przypuszczano. Na
zraniony bok nałożyli pięć szwów i wykluczyli możliwość komplikacji.
Wczorajszy wypadek wyglądał dramatycznie. Kibice zebrani na Stadionie Olimpijskim zamarli z przerażenia. Całość wyglądała makabrycznie. Oszczep rzucony przez Tero Pitkamaekiego został zniesiony przez wiatr i trafił w plecy rozgrzewającego się skoczka.
Salim Sdiri upadł. Od razu podbiegli do niego lekarze. Wyjęli oszczep i opatrzyli ranę. Po chwili francuski skoczek w dal został zabrany karetką do szpitala. Kiedy ambulans wyjeżdżał ze stadionu, Pitkamaeki zasłonił sobie twarz.
Na szczęście okazało się, że życiu skoczka nic nie grozi. "Sdiri ma czterocentymetrową ranę w prawym boku.
Wczorajszy wypadek wyglądał dramatycznie. Kibice zebrani na Stadionie Olimpijskim zamarli z przerażenia. Całość wyglądała makabrycznie. Oszczep rzucony przez Tero Pitkamaekiego został zniesiony przez wiatr i trafił w plecy rozgrzewającego się skoczka.
Salim Sdiri upadł. Od razu podbiegli do niego lekarze. Wyjęli oszczep i opatrzyli ranę. Po chwili francuski skoczek w dal został zabrany karetką do szpitala. Kiedy ambulans wyjeżdżał ze stadionu, Pitkamaeki zasłonił sobie twarz.
Na szczęście okazało się, że życiu skoczka nic nie grozi. "Sdiri ma czterocentymetrową ranę w prawym boku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|