Dziennik Gazeta Prawana logo

Zginął, bo za późno otworzył spadochron zapasowy

13 października 2007, 16:22
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Tragedia pod Wrocławiem. Na lotnisku w Mirosławicach zginął skoczek, który za późno otworzył spadochron zapasowy. Dramaturgii dodaje fakt, że był to dopiero pierwszy samodzielny skok 35-letniego policjanta. Spadochroniarz długo interesował się tym sportem, ale nigdy wcześniej nie skakał.

Miał też pecha, bo główny spadochron się nie otworzył. Wtedy skoczkowie muszą natychmiast pociągnąć za linkę spadochronu zapasowego. Policjant zrobił to za późno i roztrzaskał się o ziemię.

"W takim przypadku jaki miał miejsce w Mirosławicach, skoczek przypięty jest do specjalnej liny, która powoduje samoczynne otwarcie spadochronu głównego. Jeśli spadochron się nie otworzy, skoczek ma jeszcze spadochron zapasowy, a jego otwarcie ćwiczone jest podczas kursu" - wyjaśnił instruktor skakania Krzysztof Mikulski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj