Dziennik Gazeta Prawana logo

Znany strongman zmarł na zawał

13 października 2007, 16:35
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Był siłaczem, ale miał słabe serce. W środę wieczorem zmarł na zawał Jesse Marunde, jeden z najpopularniejszych strongmanów. 28-letni Amerykanin trenował w domu w Sequim w stanie Waszyngton i jego serce nie wytrzymało obciążenia. Marunde zmarł.
Przyczynę śmierci bada policja. Istnieje podejrzenie, że Jesse Marunde przyjmował środki dopingujące. Ich nadużywanie może mieć fatalne konsekwencje. Marunde osierocił dwójkę dzieci, 9-letniego syna z pierwszego małżeństwa i półtoramiesięczną córeczkę.

Największym sukcesem Amerykanina było zdobycie tytułu wicemistrza świata w 2005 roku. Przegrał wtedy z naszym najlepszym strongmanem, Mariuszem Pudzianowskim.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj