Ma szczęście, że żyje. Japoński motocyklista Taro Sekiguchi rozstrzaskał sie na torze w Brnie podczas sesji treningowej przed Grand Prix Czech w klasie 250 ccm. Zawodnik ekipy Aprilia stracił przytomność i został przetransportowany do lekarza. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.
Taro Sekiguchi jechał tuż za Marco Simoncellim. Włoch z ekipy Gilera upadł, a Japończyk nie zdążył wyhamować, ani minąć rywala. Najechał na motocykl Simoncellego, wzbił się w powietrze, przekoziołkował kilka razy i upadł na tor.
Do nieprzytomnego Sekiguchiego od razu podbiegli lekarze, a organizatorzy wezwali helikopter, który zabrał motocyklistę do szpitala. Na szczęście Japończyk odzyskał przytomność, ale teraz czekają go specjalistyczne badania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane