Dziennik Gazeta Prawana logo

Jagaciak zdetronizowała Szewińską

27 lipca 2010, 16:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Anna Jagaciak wzbudziła w ekipie i wśród polskich kibiców największe emocje w przedpołudniowej sesji pierwszego dnia mistrzostw Europy w Barcelonie. Skoczyła w dal 6,74 i nie tylko awansowała do finału, ale poprawiła też 42-letni młodzieżowy rekord Polski.

20-letnia lekkoatletka miała być teraz na wakacjach z rodzicami, a tu nieoczekiwanie w środę wieczorem walczyć będzie o medal w skoku w dal. Jest także na liście startowej trójskoku. "Lecąc do Katalonii żałowałam, że nie pojadę z rodzicami na wakacje. Myślałam, że będzie jedna wielka klapa i tylko się skompromituję. Przecież nie można być w formie przez cały sezon" - powiedziała po eliminacyjnych skokach zawodniczka MKS Juvenii Puszczykowo.

"Po raz kolejny muszę przyznać, że jestem zaskoczona. Nie spodziewałam się takiego występu. W tym roku już o 29 cm poprawiłam rekord życiowy. Kto by przypuszczał? Ja, na pewno nie!" - cieszyła się. W Barcelonie poprawiła młodzieżowy rekord Polski należący od 42 lat do Ireny Szewińskiej. Jak zaznaczyła, nie wypada jej teraz spocząć na laurach i w środowym finale ... "Może być jeszcze lepiej. A przynajmniej podobnie, jak w kwalifikacjach. Moim marzeniem było wejście do czołowej dwunastki, teraz myślę już o ósemce. Nie liczę na medal, na takie trofeum przyjdzie jeszcze czas".

W środowym finale rzutu dyskiem wystąpią dwie Polki - Wioletta Potępa (Śląsk Wrocław) i Joanna Wiśniewska (LKS Polkowice). Awansu nie zdołała osiągnąć Żaneta Glanc (AZS Poznań), mająca problemy zdrowotne.

Po kwalifikacjach powiedziały:

Joanna Wiśniewska (LKS Polkowice): To dla mnie konstans, rzucam równo, ale trochę jeszcze za krótko. Moja sytuacja zdrowotna nie jest najlepsza, przyjmuję antybiotyk ponieważ jestem przeziębiona. Podobno nie ma on wpływu na moją kondycję fizyczną, ale... w mojej psychice blokowała mnie głowa. Myślę jednak, że dam w finale radę walczyć o dobrą lokatę. Nieciekawe jest koło, zbyt śliskie. Na szczęście wzięłam ze sobą najlepsze +kalosze+.

Wioletta Potępa (WKS Śląsk Wrocław): Nie mówmy na razie hop. Do reprezentacji zakwalifikowałam się rzutem na taśmę, a teraz jest coraz lepiej. Ból stopy nadal odczuwam. Zacisnę zęby i w finale pokażę się z jeszcze lepszej strony.

Żaneta Glanc (AZS Poznań): Jest w sercu żal. Trzynaste miejsce nie jest najlepsze. Jak przyleciałam do Barcelony, odbierałam bagaż z trzynastego stanowiska. Miałam nadzieję, że to dobry znak. Okazało się inaczej. Nie poddaję się jednak i najważniejsze będą teraz dla mnie przyszłoroczne mistrzostwa świata oraz igrzyska w Londynie. Przyczyna mojej słabej dyspozycji leży w kontuzji pleców. Najpierw źle postawiono diagnozę i w efekcie leczenie było niewłaściwe. Od maja nie mogłam zrealizować w pełni treningów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj