Dziennik Gazeta Prawana logo

Pięćdziesięciogodzinna podróż polskich sportowców

5 grudnia 2010, 19:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Będzie grad medali w Barcelonie?
Będzie grad medali w Barcelonie?/Newspix
Pięćdziesiąt godzin trwała podróż Anity Włodarczyk, Szymona Ziółkowskiego oraz ich sztabu na obóz treningowy do Stellenbosch w RPA. Z powodu złych warunków atmosferycznych panujących w Europie niektóre loty były odwoływane, inne znacznie opóźnione.

"Willy Fog, gdyby wiedział, że będzie potrzebował ponad 50 godzin na dotarcie do RPA, pewnie miałby problem w wygraniu zakładu w 80 dni dookoła świata. Dzisiejsze środki komunikacji coraz częściej zawodzą wobec zjawisk pogodowych, które w tamtych latach raczej nie przeszkadzały w podróżowaniu" - skomentowała mistrzyni i rekordzistka świata w rzucie młotem.

Zgrupowanie powinno rozpocząć się 1 grudnia. Na 19.30 polska ekipa miała zaplanowany lot z Warszawy do Frankfurtu nad Menem, a stamtąd bezpośrednio do Kapsztadu.

"O 15 dowiedzieliśmy się, że mamy przebukowany lot i najpierw musimy udać się do Zurychu, potem do Johannesburga, a następnie do Kapsztadu. Na odprawie okazało się jednak, że nie polecimy do Szwajcarii, bo i tak nie zdążymy na samolot lecący do RPA, a wszystkie hotele w Zurychu były zajęte" - poinformowała Włodarczyk.

Lekkoatleci zostali zatem dzień dłużej w Warszawie, w której także trudno było znaleźć miejsca noclegowe.

"Wtedy szumnie stwierdziliśmy, że się upijemy i pojedziemy na ulicę Kolską, gdzie mieści się Izba Wytrzeźwień, bo tam zawsze znajdzie się miejsce dla potrzebujących. Nie było to na szczęście konieczne, bo jakieś wolne łóżka ostatecznie się znalazły" - przyznała.

Na drugi dzień także nie obyło się bez kłopotów. Włodarczyk wraz z wicemistrzem świata Szymonem Ziółkowskim oraz sztabem szkoleniowo-medycznym odlecieli do Zurychu. Tam jednak musieli czekać na inne spóźnione samoloty. W Szwajcarii spędzili ponad 6 godzin, grając w karty, jedząc oraz odwiedzając perfumerie.

Po jedenastogodzinnym locie Polacy w końcu znaleźli się w RPA. W Johannesburgu, skąd mieli udać się do Kapsztadu, okazało się, że nadane w Warszawie bagaże należy odprawić jeszcze raz. Do odlotu została godzina, a walizki w luku się nie pokazywały.

"Czekaliśmy na nie pół godziny, a musieliśmy dostać się jeszcze do drugiego terminalu. Piękne pieski obwąchąły nam po drodze bagaże, ale tym razem nie udało im się wyniuchać naszej polskiej kiełbasy. Do odprawy dotarliśmy zbyt późno. Bilet po raz kolejny musiał być przebukowany, a my następne godziny spędziliśmy na lotnisku. W międzyczasie do Kapsztadu odleciało chyba z dziesięć innych samolotów" - dodała brązowa medalistka mistrzostw Europy z Barcelony.

To nie był koniec problemów polskiej ekipy. Włodarczyk miejsce miała wyznaczona w rzędzie 29, jej trener Krzysztof Kaliszewski wraz z fizjoterapeutką w 30. Jednak gdy Włodarczyk weszła na pokład okazało się, że ona siedzi w ostatnim rzędzie.

"To było naprawdę komiczne i ciekawa byłam co się jeszcze wydarzy. Na szczęście znaleziono jeszcze dwa inne wolne miejsca i szczęśliwie mogliśmy ruszyć do Kapsztadu. Tam na lotnisku czekał na nas pan, który przywitał nas z uśmiechem na ustach i słowami, iż czeka na nas od dwóch dni" - wspomniała Włodarczyk.

Całą podróż zrekompensowało miejsce, w którym się znaleźli. "Jest cudowanie. Zakwaterowani zostaliśmy w pięknej willi certyfikowanej przez FIFA na MŚ w piłce nożnej" - przyznała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj