Biało-czerwoni wystąpili w składzie: Tomasz Gollob (kapitan), Jarosław Hampel, Piotr Protasiewicz, Janusz Kołodziej i Krzysztof Kasprzak. Zwycięska drużyna wywalczyła 51 punktów.

Reklama

Najlepszy czas dnia w biegu pierwszym - 60,81 uzyskał Jason Crump (Australia). Sędzia Jim Lawrence. Widzów: 15 tys.

W finale w Gorzowie kibice, głównie w biało-czerwonych barwach, obejrzeli wiele emocjonujących wyścigów. W drugim biegu Australijczyk Darcy Ward wywrócił się na pierwszym łuku. W powtórce zawodnicy pojechali w pełnym składzie, ale groźnie wyglądający upadek miał Jarosław Hampel. Reprezentant Polski wstał po chwili o własnych siłach. Wykluczony został Australijczyk.

Trzeci bieg był dwukrotnie przerywany z powodu nierównego startu. Ostatecznie wygrał go Niels Kristian Iversen, na co dzień jeżdżący w gorzowskiej Stali. Pokonał m.in. aktualnego mistrza świata Tomasza Golloba, który na początku prowadził.

W pierwszej części zawodów żaden z reprezentantów Polski nie wygrał biegu, dopiero w dziewiątym wyścigu kapitan drużyny Tomasz Gollob przerwał złą passę. Ten sam zawodnik w następnym biegu pojechał jako joker i po zaciętej walce zdobył sześć punktów.



Po trzech seriach biało-czerwoni i Australijczycy mieli po 26 punktów.

Tuż przed ostatnią serią startów Polacy prowadzili z 38 punktami na koncie, tuż za nimi z 35 oczkami plasowali się Australijczycy. W tej drużynie w 24. biegu jako joker pojechał Chris Holder. Świetny start miał jednak wicemistrz świata Jarosław Hampel, który zdecydowanie wyprzedził rywali i zapewnił Polakom trzeci Drużynowy Puchar Świata z rzędu.

W ostatnim biegu zwyciężył Gollob przed Crumpem, czym przypieczętował zwycięstwo ekipy biało-czerwonych.

Reklama

Tomasz Gollob zaznaczył, że zwycięstwo w finale nie przyszło jego drużynie łatwo. "Ale mamy team, który ciężko pracuje i nie przejmuje się jednym przegranym biegiem" - powiedział.

"Upadek spowodował, że byłem poobijany, później to była kwestia ustawienia sprzętu. Pokazaliśmy silny charakter i o to chodziło" - dodał Jarosław Hampel.

"Na początku szukaliśmy przyczyn, dlaczego nie idzie. Tor nas dzisiaj zaskoczył, bo nie był taki, jak normalnie w Gorzowie, ale potem poszedł joker, Kołodziej i Kasprzak też się dopasowali ze sprzętem" - ocenił trener Polaków Marek Cieślak.