Finałowy wyścig GP Skandynawii był prawdziwym majstersztykiem w wykonaniu Hampela, który tuż przed metą o centymetry wyprzedził prowadzącego przez cztery okrążenia Andreasa Jonssona.

Reklama

"To są naprawdę wspaniałe momenty, kiedy w biegu finałowym goni się rywala przez cztery okrążenia i wygrywa się z nim na ostatnich metrach" - powiedział w rozmowie z PAP aktualny wicemistrz świata.

"To była niesamowita rywalizacja i nie ukrywam, że radość po zwycięstwie była ogromna. Włożyłem w ten wyścig 100 procent determinacji i woli walki. Opłaciło się. Pokonałem wszystkich najlepszych zawodników tego wieczoru, w tym samego Andreasa Jonssona, który jeździł na +domowym+ torze. Zna go bardzo dobrze, bo ściga się na nim już wiele lat i dlatego ta satysfakcja jest tym większa" - dodał.

Hampel zawody w Malilli zaczął znakomicie, bowiem nie tylko wygrał swój pierwszy bieg, lecz pobił przy okazji rekord toru. Potem nie jeździł już tak płynnie, dwukrotnie był trzeci i dopiero w 17. wyścigu zapewnił sobie udział w półfinale.

"Nie miałem zbyt dobrych pół startowych i to było bardzo istotne. Startowałem głównie z zewnętrznych, które nie były korzystne tego dnia. Trzeba było mądrze rozgrywać pierwszy wiraż. W środku turnieju trochę pogubiłem się sprzętowo. W międzyczasie zmieniłem nawet motocykl, bo chciałem sprawdzić, jak się będzie sprawował drugi motor, który stał w parkingu. Nie do końca mogłem się dopasować, ale zdążyłem dobrze odczytywać ścieżki na torze. Na szczęście końcówka pod względem ustawień była już trafiona" - podkreślił żużlowiec Unii Leszno.

Wygrana w Skandynawii i 17 zdobytych punktów pozwoliło Hampelowi awansować na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Grand Prix. Do lidera Amerykanina Grega Hancocka traci 22 punkty.

"Nie ukrywam, że moim marzeniem jest tytuł mistrza świata. I zamierzam do samego końca o to walczyć. Czuję się komfortowo, jestem dobrze przygotowany i liczę na udane startych w kolejnych turniejach. 22 punkty straty to sporo, ale teoretycznie jest to do odrobienia. Hancock wcale jednak nie jeździ słabiej, jakby się wydawało. Cały czas gromadzi dość dużo punktów w każdej rundzie, ale wszystko jeszcze może się zdarzyć" - zaznaczył.

Za dwa tygodnie kolejna eliminacja rozegrana zostanie w Toruniu. Hampel zapewnił, ze lubi ścigać się ścigać na Motoarenie, na której przed rokiem zajął trzecie miejsce.

Reklama

"To bardzo szybki tor, sprzyjający walce. Lubię się na nim ścigać, podoba mi się jego geometria. Na Grand Prix na pewno będzie bardzo twardy, bo właśnie takie tory przygotowywane są podczas cyklu. Choć akurat ten w Malilli okazał się wyjątkiem" - podsumował Hampel.