Dziennik Gazeta Prawana logo

Objawił się talent na miarę Messiego

13 grudnia 2007, 01:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To będzie polski Leo Messi! Pomocnik warszawskiej Legii Maciej Rybus wiosną może zrobić furorę w polskiej lidze. Ma już na koncie debiutanckiego gola, a jego talent rozwija się w zawrotnym tempie. "Zrobię wszystko, żeby udowodnić, że zasługuję na miejsce w pierwszej drużynie. Mam dobrze poukładane w głowie i sodówa mi nie grozi" - mówi "Faktowi" legionista.

W meczu z Górnikiem Zabrze młody legionista zanotował prawdziwe wejście smoka. Pojawił się na boisku w 84. minucie, a już trzy minuty później szalał ze szczęścia, bo zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach klubu z Łazienkowskiej. "Po meczu długo nie wierzyłem w to, co się stało. Nie docierało do mnie, że spiker mówi, że strzeliłem gola, a kibice skandują moje nazwisko. Dopiero w szatni, po prysznicu, zdałem sobie sprawę, że piłka po moim strzale wpadła do siatki" - wspomina szczęśliwy legionista.

Zaraz po ostatnim w tym roku spotkaniu ligowym Rybus pojechał na urlop do rodzinnych Szamotuł. Ale nawet w domu nie ma spokoju. "Co chwilę ktoś do mnie dzwoni: telewizja, byli trenerzy. Nagle zacząłem dostawać mnóstwo SMS-ów z gratulacjami! To dla mnie całkiem nowa sytuacja" - przyznaje "Ryba".

Kiedy jeden z najzdolniejszych piłkarzy w Polsce wychodzi na boisko, robi wszystko, by grać jak Argentyńczyk Leo Messi. "Kilka lat temu wzorowałem się na Ronaldo. Ale Messi to po prostu piłkarski geniusz i marzę, by grać tak jak on" - zdradza nam wychowanek Pelikana Łowicz.

Niewiele brakowało, a Rybus latem wyjechałby za granicę, nie mając na koncie nawet jednego meczu w polskiej lidze. "Do Legii miałem przyjść już w czerwcu, ale załapałem się na tygodniowe testy w Wolfsburgu. Trenowałem z pierwszą drużyną, jednak dwa dni przed końcem okienka transferowego podjąłem decyzję, że chcę grać w Legii. Wybrałem Warszawę i nie żałuję" - wyjaśnia.

Od niedzieli piłkarze Jana Urbana są na miesięcznych urlopach. Ale nawet w wolne dni "Ryba" nie rozstaje się z piłką. "Przecież nie będę leżał w łóżku i rozmyślał o golu, którego strzeliłem Górnikowi. Trener Ryszard Szul dał mi dokładną rozpiskę, co robić, żeby utrzymać formę. Zamierzam chodzić na basen i siłownię" - zapowiada piłkarz. I zapewnia, że sukces ani trochę go nie zmieni. "Jestem skromnym chłopakiem. Nie mam nawet dziewczyny. Będę ciężko pracować, żeby pokazać, na co mnie stać" - dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj