Tego każdy mógł się spodziewać. Szwajcar Roger Federer i Belgijka Justine Henin zostali uznani przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF) najlepszymi tenisistami roku.
"Czarodziej z Bazylei" już po raz czwarty z rzędu otrzymał to wyróżnienie. Taka sztuka udała się poprzednio tylko Amerykaninowi Pete'owi Samprasowi. Federer wygrał w tym sezonie trzy z czterech turniejów zaliczanych do Wielkiego Szlema: Australian Open, Wimbledon i US Open. W finale Roland Garros przegrał z Hiszpanem Rafaelam Nadalem.
Henin, która po raz drugi z rzędu, a trzeci w karierze, została wyróżniona przez ITF, triumfowała w Roland Garros i US Open, a także wygrała osiem innych turniejów rangi WTA Tour. A mogła osiągnąć więcej, gdyby nie to, że pierwsze dwa miesiące opuściła w wyniku problemów osobistych (separacja z mężem), w tym Australian Open.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane