Erytropoetyna, Hormon wzrostu, leki dla koni chorych na anemię - to już przeszłość. Sportowcy wcale nie muszą się pompować takimi sterydami. Rosyjski naukowiec Aleksiej Kudinow twierdzi, że dopingiem jest... słuchanie muzyki.
Słuchanie muzyki przed zawodami pomaga na poprawę transportu tlenu we krwi. A więc w organizmie dzieje się to samo co po zastosowaniu sterydów. Według Kudinowa trzeba podważyć wyniki osiągane przez sportowców, którzy słuchają muzyki.
Wielu sportowców puszcza sobie kawałki przed startem. Między innymi nasza Otylia Jędrzejczak. Australijski pływak Michael Phelps zdejmuje słuchawki z uszu dopiero na moment przed wskoczeniem do wody - pisze dziennik "Polska".
Według Światowej Agencji Antydopingowej wszystko co służy poprawie transportu krwi w organizmie jest dopingiem. Wynika z tego, że muzyka również.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|