Dziennik Gazeta Prawana logo

Anna Rogowska: Widzę siebie na olimpijskim podium

20 lutego 2008, 00:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Widzę siebie na olimpijskim podium. Dzięki temu obrazkowi przestałam myśleć o zakończeniu kariery" - mówi DZIENNIKOWI brązowa medalistka olimpijska i rekordzistka kraju (4,83 m na stadionie) w skoku o tyczce, Anna Rogowska. W środę Polka weźmie udział w mityngu Pedro's Cup w Bydgoszczy, gdzie zmierzy się między innymi z najlepszą tyczkarką świata, Jeleną Isinbajewą.


Miałam, kilka razy przemknęło mi przez głowę, że to koniec. Ciężko pracowałam, a wyników nie było. Nie wszystko mi pasowało w rozbiegu. Stąd wzięła się niepewność, huśtawka nastrojów, nawet trochę strachu.


Pisano o mnie różne rzeczy. Prawda jest taka, że nie miałam ochoty skakać. Odechciało mi się. To było największym problemem.


Zadałam sobie pytanie: gdzie widzę siebie za rok? Odpowiedź była prosta: chcę jechać do Pekinu i walczyć tam o olimpijski medal. Musiałam się pozbierać. I okazało się, że szczera rozmowa z samą sobą była mi bardzo potrzebna.


Oczywiście. Chcę walczyć, chcę to zrobić dla siebie. Przypomieć sobie, jakie to miłe uczucie stać na olimpijskim podium. To mnie motywuje. Wszystko zaczynam od nowa.


Czy ja wiem? Ostatnio nie miałam żadnych obaw. Było, minęło - przynajmniej taką mam nadzieję. 4,62 to dobry wynik, ale na pewno są rezerwy i jeszcze tej zimy mogę skoczyć wyżej. Taką wysokość po raz ostatni pokonałam rok temu w hali. A przez cały sezon letni skoczyłam tylko 4,60. Czyli coś się ruszyło w dobrym kierunku.


W tym roku ważne będą starty latem, a najważniejszy jest ten w Pekinie. Hala jest tylko po drodze. Skaczę zimą, bo nigdy nie odpuszczałam sezonu halowego i nie chcę tego zmieniać. Uważam, że skakanie w zawodach, nawet niskie, jest lepsze od najlepszego treningu. Bojowe warunki, rywalizacja, adrenalina. A po sezonie halowym lato zaczyna się z wyższego poziomu.


Pewnie, że nie. Będę tam walczyć na całego, do końca. Będzie Isinbajewa, będzie więc wysokie skakanie.


Mnie to nie dziwi. Jelena właściwie zawsze startuje w hali. Ona nigdy nie odpuszcza.


Nieee, nie ma się czego bać. Przyjemnie było na to patrzeć. Miło się skacze rekordy życiowe, jeszcze milej, kiedy są na tak wysokim poziomie. Zazdościłam jej troszeczkę. Też bym tak chciała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj