Jeszcze w ubiegłym tygodniu był dopiero trzecim bramkarzem portugalskiej Bragi. W czwartek zagrał w Pucharze UEFA z Werderem, a już w niedzielę ma zadebiutować w meczu ligowym i to od razu przeciwko słynnej Benfice. "Wiedział, że w końcu dostanę szansę" - mówi 23-letni Paweł Kieszek.
Kieszek do Portugalii trafił na początku sezonu, ale przez długi czas o miejscu w wyjściowej "jedenastce" mógł tylko pomarzyć. Słabe wyniki drużyny zmusiły jednak trenera Bragi do zmian.
I tak polski bramkarz nieoczekiwanie stał się numerem "1". Swój debiut zaliczył w meczu Pucharu UEFA z niemieckim Werderem. "Od razu wrzucili mnie na głęboką wodę, do oceanu z rekinami i nawet nie dali mi kamizelki ratunkowej - żartował w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Braga mecz ostatecznie przegrała 0:1, ale do postawy Polaka nikt nie miał najmniejszych pretensji. Już w niedzielę Kieszka czeka poważniejszy sprawdzian - spotkanie z lizbońską Benficą. "Nerwy na pewno będę ogromne, ale sobie poradzę" - obiecuje polski bramkarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl