Dziennik Gazeta Prawana logo

Jan Urban po meczu z Albanią. "Krótko mówiąc... po prostu futbol"

27 marca 2026, 06:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Trener piłkarskiej reprezentacji Polski Jan Urban
Trener piłkarskiej reprezentacji Polski Jan Urban/PAP
Jan Urban po wygranej z Albanią 2:1 w półfinale baraży o awans do mistrzostw świata przyznał, że w pierwszej połowie błędy jego piłkarzy napędzały rywali, ale w drugiej biało-czerwoni po wyrównującym golu się odblokowali i wygrali. "Mieliśmy dużo szczęścia" - przyznał selekcjoner naszej kadry.

Urban błędy tłumaczy stresem

Polacy do przerwy przegrywali 0:1, ale w drugiej połowie strzelili dwa gole. Dzięki temu mogli cieszyć się ze zwycięstwa i awansu do finału baraży. W pierwszej połowie sam początek, pewnie 10-15 minut, zespół Albanii nie wychodził z własnej połowy. Wydawało się, że kwestią czasu jest, kiedy strzelimy gola. Tak się jednak nie stało i wtedy przez własne błędy napędziliśmy rywali. Zaczęli grać, utrzymywać się przy piłce, a przede wszystkim widać było, że zaczęli wierzyć w siebie - analizował Urban spotkanie na PGR Narodowym.

Jak dodał, Albańczycy po raz kolejny bardzo dobrze zagrali z kontrataku, mieli przewagę w środku pola, a Polacy mieli z tym problemy. Do tego doszło sporo prostych błędów jego podopiecznych.

Też chciałbym wiedzieć, skąd się te błędy wzięły. Na pewno o tym porozmawiam z drużyną. Sądzę, że duży udział w tych błędach miały stres, poczucie odpowiedzialności za wynik czy nerwowość wynikająca z tego, że nie układała nam się gra. Krótko mówiąc... po prostu futbol - tłumaczył.

Selekcjoner pogratulował Pietuszewskiemu debiutu

Szkoleniowiec przyznał, że po zdobytej bramce przez Roberta Lewandowski na 1:1 więcej zaczęło Polakom na boisku wychodzić. Trochę się odblokowaliśmy i poszło... - wspomniał.

Urban zaskoczył wystawiając w podstawowym składzie Filipa Rózgę. W przerwie 19-latka zmienił dwa lata młodszy Oskar Pietruszewski. Oskarowi gratuluję debiutu, ale obaj z Filipem mieli zarówno momenty dobre, jak i takie, w których mogli zachować się lepiej. Na pewno jednak wytrzymali ciśnienie, błędy nie wynikały z tego, że nogi się pod nimi ugięły ze względu na stawkę spotkania i otoczkę, więc w przyszłości reprezentacja powinna mieć z nich obu sporo pożytku - ocenił selekcjoner.

Szwedzi na papierze są mocni

We wtorek w finale baraży, który zdecyduje o udziale w mundialu, biało-czerwoni zmierzą się w Sztokholmie ze Szwecją. Ekipa "Trzech Koron" w czwartek pokonała w Walencji Ukrainę 3:1. Na pewno rozmiarami tego zwycięstwa jestem trochę zaskoczony. Ale mówiłem już wcześniej, że "na papierze" to właśnie Szwedzi mieli najsilniejszą kadrę spośród drużyn naszej ścieżki barażowej - powiedział Urban.

Jak przypomniał, po zmianie trenera, którym jesienią został Anglik Graham Potter, było tylko jedno "okienko" eliminacyjne, w którym nowy szkoleniowiec dokonał przeglądu kadr. Oni zagrali wtedy dwa mecze w całkiem różnych składach. Teraz przystąpili do baraży z zupełnie innej pozycji. Zwycięstwo nad Ukrainą sprawiło, że będą na fali, na pewno dostrzegą szansę na sukces. Przecież po bardzo słabych eliminacjach nagle są o jedno spotkanie od awansu do mistrzostw świata. Poza tym zagrają przed własną publicznością. To wszystko sprawia, że role się odwrócą. To Szwecja będzie faworytem meczu z Polską - podkreślił Urban.

Selekcjoner wcześniej mówił, że czwartkowa potyczka z Albanią jest najważniejsza w jego trenerskiej karierze. Teraz najważniejszy będzie ten mecz wtorkowy. Nie czuję jednak jakiejś specjalnej nerwowości. Pesel robi swoje... Ale na mundial bardzo chciałbym pojechać - dodał z uśmiechem Urban.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraŚwietny mecz Hurkacza na Wimbledonie. Polak w trzeciej rundzie »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj