Urban błędy tłumaczy stresem
Polacy do przerwy przegrywali 0:1, ale w drugiej połowie strzelili dwa gole. Dzięki temu mogli cieszyć się ze zwycięstwa i awansu do finału baraży. W pierwszej połowie sam początek, pewnie 10-15 minut, zespół Albanii nie wychodził z własnej połowy. Wydawało się, że kwestią czasu jest, kiedy strzelimy gola. Tak się jednak nie stało i wtedy przez własne błędy napędziliśmy rywali. Zaczęli grać, utrzymywać się przy piłce, a przede wszystkim widać było, że zaczęli wierzyć w siebie - analizował Urban spotkanie na PGR Narodowym.
Jak dodał, Albańczycy po raz kolejny bardzo dobrze zagrali z kontrataku, mieli przewagę w środku pola, a Polacy mieli z tym problemy. Do tego doszło sporo prostych błędów jego podopiecznych.
Też chciałbym wiedzieć, skąd się te błędy wzięły. Na pewno o tym porozmawiam z drużyną. Sądzę, że duży udział w tych błędach miały stres, poczucie odpowiedzialności za wynik czy nerwowość wynikająca z tego, że nie układała nam się gra. Krótko mówiąc... po prostu futbol - tłumaczył.
Selekcjoner pogratulował Pietuszewskiemu debiutu
Szkoleniowiec przyznał, że po zdobytej bramce przez Roberta Lewandowski na 1:1 więcej zaczęło Polakom na boisku wychodzić. Trochę się odblokowaliśmy i poszło... - wspomniał.
Urban zaskoczył wystawiając w podstawowym składzie Filipa Rózgę. W przerwie 19-latka zmienił dwa lata młodszy Oskar Pietruszewski. Oskarowi gratuluję debiutu, ale obaj z Filipem mieli zarówno momenty dobre, jak i takie, w których mogli zachować się lepiej. Na pewno jednak wytrzymali ciśnienie, błędy nie wynikały z tego, że nogi się pod nimi ugięły ze względu na stawkę spotkania i otoczkę, więc w przyszłości reprezentacja powinna mieć z nich obu sporo pożytku - ocenił selekcjoner.
Szwedzi na papierze są mocni
We wtorek w finale baraży, który zdecyduje o udziale w mundialu, biało-czerwoni zmierzą się w Sztokholmie ze Szwecją. Ekipa "Trzech Koron" w czwartek pokonała w Walencji Ukrainę 3:1. Na pewno rozmiarami tego zwycięstwa jestem trochę zaskoczony. Ale mówiłem już wcześniej, że "na papierze" to właśnie Szwedzi mieli najsilniejszą kadrę spośród drużyn naszej ścieżki barażowej - powiedział Urban.
Jak przypomniał, po zmianie trenera, którym jesienią został Anglik Graham Potter, było tylko jedno "okienko" eliminacyjne, w którym nowy szkoleniowiec dokonał przeglądu kadr. Oni zagrali wtedy dwa mecze w całkiem różnych składach. Teraz przystąpili do baraży z zupełnie innej pozycji. Zwycięstwo nad Ukrainą sprawiło, że będą na fali, na pewno dostrzegą szansę na sukces. Przecież po bardzo słabych eliminacjach nagle są o jedno spotkanie od awansu do mistrzostw świata. Poza tym zagrają przed własną publicznością. To wszystko sprawia, że role się odwrócą. To Szwecja będzie faworytem meczu z Polską - podkreślił Urban.
Selekcjoner wcześniej mówił, że czwartkowa potyczka z Albanią jest najważniejsza w jego trenerskiej karierze. Teraz najważniejszy będzie ten mecz wtorkowy. Nie czuję jednak jakiejś specjalnej nerwowości. Pesel robi swoje... Ale na mundial bardzo chciałbym pojechać - dodał z uśmiechem Urban.