Ciąg dalszy skandalu! Serb Milorad Cavic wykluczony z pływackich mistrzostw Europy za to, że na ceremonię wręczenia medali przyszedł w koszulce z napisem "Kosowo jest serbskie", wrócił do ojczyzny. Na lotnisku powitały go setki kibiców, dla których jest narodowym bohaterem.
Komisja Dyscyplinarna rozgrywanych w Eindhoven mistrzostw Starego Kontynentu uznała, że nie należy mieszać sportu z polityką, a deklaracja serbskiego sportowca była rażącym naruszeniem regulaminu.
Sam Cavic mimo, że został pozbawiony możliwości walki o kolejne medale, nie żałuje swojego czynu. "Nie miałem żadnych politycznych intencji, chciałem pomóc swojemu narodowi, choć wiedziałem, że w ten sposób ryzykuję swoją sportową karierę. Z tego co zrobiłem, jestem dumny" - powiedział podczas konferencji prasowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|