To był drugi występ Radwańskiej w stolicy Francji, przed rokiem odpadła tu w pierwszej rundzie. Tym razem przyjechała tu jako 15. zawodniczka w rankingu WTA, a w imprezie była rozstawiona z numerem 14.
Jako pierwsza serwuje Janković, która szybko wygrywa dwie wymiany. W kolejnych czterech górą jest już jednak Radwańska i to ona wygrywa pierwszego gema. Niestety, w kolejnym Serbka "odłamuje" Polkę i jest po jeden. Historia powtarza się w dwóch następnych gemach. Nasza tenisistka przełamuje rywalkę, by po chwili przegrać przy własnym podaniu - cóż... kobiecy tenis.
W piątym gemie wreszcie mamy utrzymanie podania. Niestety, tej sztuki dokonała Serba, która z minuty na minutę coraz bardziej się rozkręca. Cały czas atutu własnego podania nie może wykorzystać za to Agnieszka. Jest już 2:4 i zwycięstwo w pierwszym secie coraz bardziej się oddala.
Przy stanie 2:5 Polka wreszcie wygrywa gema przy swoim podaniu. W kolejnym miała nawet szansę na przełamanie, ale ostatecznie górą jest Janković, która wykorzystuje pierwsza piłkę setową.
Tym razem zaczyna Radwańska i... daje się przełamać. Na szczęście Polka błyskawicznie odrabia straty - czyżby powtórka z pierwszej partii? Na razie na to się zanosi. Trzeci gem i trzeci "break". 2:1 dla Janković.
Przed czwartm gemem Janković prosi o przerwę. Boli ją bark. Po kilku minutach wraca jednak do gry z marszu wygrywając 3 gemy z rzędu.
W szostym gemie Radwańska wygrywa swój serwis, bo po chwili - po bardzo zaciętym gemie - przełamać rywalkę. Jest już tylko 3:5. Szanse na wygraną w tej partii są niewielkie, ale póki
piłka w grze... Nie do wiary! Jest już 4:5! To, co jeszcze przed chwilą wydawało się nieprawdopodbne... Tfu! Tfu! Lepiej nie zapeszajmy. Jest!!! Kolejne przełamanie! Pięć do pięciu i set
zaczyna się od nowa.
W kolejnym gemie nasz tenistka pokazał, że nie nie da darmo mówi się o niej, że ma nerwy ze stali. Polka szybko przegrała trzy piłki. Od stanu 0:40 zdołała jednak doprowadzić do
wyrównania, by w końcu - po heroicznej walce i kilku obronionych "break pointach" - wyjść na prowadzenie 6:5.
Koniec cudowanej passy Polki. Po pięciu gemach wygranych z rzędu, wreszcie górą jest Janković. 6:6.
Mamy tie-breaka.
Agnieszka przegrywa pierwsze 4 wymiany. Janković dzielą już tylko 3 piłki od awansu do ćwierćfinału Rolanda Garros... I tak. Jest już po wszystkim. Wielka szkoda, bo do szczęścia
brakowało naprawdę bardzo niewiele. Naszej tenisistce należą się jednak wielkie brawa.