Dziennik Gazeta Prawana logo

Horror w Paryżu, Radwańska wyeliminowana!

1 czerwca 2008, 10:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Paryska publiczność, która jeszcze przedwczoraj życzyła Agnieszce Radwańskiej wszystkiego najgorszego, dziś była całym sercem za Polką. Nasza najlepsza tenisistka grała z Jeleną Janković o awans do ćwierćfinału wielkoszlemowego French Open. Niestety, po dwóch godzinach morderczej walki, górą była Serbka. Radwańska pokazała jednak ogromne serce do gry, czym zjednała sobie sympatię i szacunek widzów.

To był drugi występ Radwańskiej w stolicy Francji, przed rokiem odpadła tu w pierwszej rundzie. Tym razem przyjechała tu jako 15. zawodniczka w rankingu WTA, a w imprezie była rozstawiona z numerem 14.

Jako pierwsza serwuje Janković, która szybko wygrywa dwie wymiany. W kolejnych czterech górą jest już jednak Radwańska i to ona wygrywa pierwszego gema. Niestety, w kolejnym Serbka "odłamuje" Polkę i jest po jeden. Historia powtarza się w dwóch następnych gemach. Nasza tenisistka przełamuje rywalkę, by po chwili przegrać przy własnym podaniu - cóż... kobiecy tenis.

W piątym gemie wreszcie mamy utrzymanie podania. Niestety, tej sztuki dokonała Serba, która z minuty na minutę coraz bardziej się rozkręca. Cały czas atutu własnego podania nie może wykorzystać za to Agnieszka. Jest już 2:4 i zwycięstwo w pierwszym secie coraz bardziej się oddala.

Przy stanie 2:5 Polka wreszcie wygrywa gema przy swoim podaniu. W kolejnym miała nawet szansę na przełamanie, ale ostatecznie górą jest Janković, która wykorzystuje pierwsza piłkę setową.

Tym razem zaczyna Radwańska i... daje się przełamać. Na szczęście Polka błyskawicznie odrabia straty - czyżby powtórka z pierwszej partii? Na razie na to się zanosi. Trzeci gem i trzeci "break". 2:1 dla Janković.

Przed czwartm gemem Janković prosi o przerwę. Boli ją bark. Po kilku minutach wraca jednak do gry z marszu wygrywając 3 gemy z rzędu.

W szostym gemie Radwańska wygrywa swój serwis, bo po chwili - po bardzo zaciętym gemie - przełamać rywalkę. Jest już tylko 3:5. Szanse na wygraną w tej partii są niewielkie, ale póki piłka w grze... Nie do wiary! Jest już 4:5! To, co jeszcze przed chwilą wydawało się nieprawdopodbne... Tfu! Tfu! Lepiej nie zapeszajmy. Jest!!! Kolejne przełamanie! Pięć do pięciu i set zaczyna się od nowa.

W kolejnym gemie nasz tenistka pokazał, że nie nie da darmo mówi się o niej, że ma nerwy ze stali. Polka szybko przegrała trzy piłki. Od stanu 0:40 zdołała jednak doprowadzić do wyrównania, by w końcu - po heroicznej walce i kilku obronionych "break pointach" - wyjść na prowadzenie 6:5.

Koniec cudowanej passy Polki. Po pięciu gemach wygranych z rzędu, wreszcie górą jest Janković. 6:6.

Mamy tie-breaka.

Agnieszka przegrywa pierwsze 4 wymiany. Janković dzielą już tylko 3 piłki od awansu do ćwierćfinału Rolanda Garros... I tak. Jest już po wszystkim. Wielka szkoda, bo do szczęścia brakowało naprawdę bardzo niewiele. Naszej tenisistce należą się jednak wielkie brawa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj