"Wykonałem swoją robotę, pękły mu żebra i się zniechęcił" - tak Tomasz Adamek opisuje "Faktowi" swoją walkę z Gary Gomezem w Chicago. Po szóstej rundzie amerykański bokser się poddał, bo miał już dość lania, jakie sprawił mu Polak.
Nigdy wcześniej Gomez nie przegrał przed czasem. Ale też nie walczył z pięściarzem klasy Adamka. Polak potwierdził, że jest jednym z najlepszych bokserów w wadze junior ciężkiej, a już niedługo - na przełomie września i października - będzie bić się o pas mistrza świata ze Stevem Cunninghamem.
"Gomez nie zrobił mi krzywdy. Niech Cunningham mnie się boi, bo czeka go najtrudniejsza walka w karierze i utrata mistrzowskiego pasa" - odgraża się Adamek, który wczoraj wrócił do kraju, a już 10 sierpnia znów leci do USA.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|