"Taniec z Gwiazdami", występy w muzycznych klipach - to już dla Sylwii Gruchały przeszłość. Śliczna florecistka, choć jeszcze niedawno rozważała zakończenie kariery, teraz nie wyobraża sobie życie bez sportu. "Chcę być najlepszą florecistką na świecie. A show-biznes to... syf" - nie przebiera w słowach gdańszczanka.
Skąd tak nagła zmiana w nastawieniu naszej florecistki? Odpowiedź jest prosta. Swoje 30-letnie rządy w Polskim Związku Szermierczym zakończył Adam Lisewski, co Gruchała uważa za swój osobisty sukces, bo to ona pierwsza odważyła się go publicznie skrytykować.
"Chcę być najlepsza na świecie bez względu na to, kto jest prezesem" - mówi Gruchał, która teraz chce definitywnie rozstać się z mediami, koncentrując się tylko na pracy sportowej. "Ciężko pogodzić jedną z drugim. Musiałam dokonać wyboru" - kończy brązowa medalistka olimpijska z Aten.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|