Mówi się, że ci, którzy ścigają się na superszybkich motorach, muszą mieć super umiejętności. Raffaele de Rosa udowodnił, że to prawda. Wypadł z motoru podczas wyścigu, ale zdołał na niego wsiąść z powrotem przy ogromnej prędkości. Niemożliwe? Ależ skąd!
Raffaele de Rosa gnał po torze blisko 190 kilometrów na godzinę, gdy wyrzuciło go z maszyny na jednym z zakrętów. Zawodnik mimo to nie puścił kierownicy.
i, jadąc kolanami po trawie, wrócił na tor. Potem dosiadł go z powrotem i brał udział w wyścigu.
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl