Dziennik Gazeta Prawana logo

Co "Diablo" zje przed walką? Łososia!

22 września 2010, 16:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W samotności ostatnie dni przed walką w obronie pasa WBC w wadze junior ciężkiej spędza Krzysztof Włodarczyk. Jego żona jest chora i kontaktują się głównie telefonicznie. Na środowy wieczór bokser złożył jednak kulinarne zamówienie - łosoś z makaronem.

"Kiedy promotorzy i trenerzy dowiedzieli się, że Gosia jest chora, w obawie o zdrowie od razu wynajęli mi pokój w hotelu. Sam też wbiłem sobie do głowy, że coś mnie +bierze+, czułem się jakoś tak nijako. Ale wszystko jest w najlepszym porządku" - powiedział "Diablo", który na co dzień mieszkający w Piasecznie.

Pięściarz zamieszkał w pokoju numer 607. "Nie przywiązuję wagi do tych liczb. Zresztą, ostatnie dwa dni przed pojedynkiem spędzę w innym stołecznym hotelu" - dodał.

Na środę czempion WBC miał zaplanowany oficjalny trening. Na zajęcia miał wyjątkowo blisko, bowiem musiał pokonać... windą kilka pięter. W ogromnej sali do ćwiczeń fitness długo nie "zabawił", zajęcia z Fiodorem Łapinem potrwały raptem 10 minut. Po rozgrzewce i rozciąganiu Włodarczyk "tarczował" ze szkoleniowcem. Zdecydowanie więcej czasu zajęło mu późniejsze podpisywanie gadżetów - rękawic, czapeczek, koszulek.

Pokazowy trening był okazją do krótkiego spotkania z żoną, ale... na odległość. Bokser "zamówił" na kolację łososia z makaronem.

"Wszystko, co robię, to z myślą o kochanej rodzinie. Chcę im zapewnić jak najlepszą przyszłość. Gosia jest dla mnie wyrozumiała w każdym względzie, no może prawie w każdym. Chodzi o moje pewne zachowania, ale i tak od trzech lat, czyli od ślubu, jestem innym człowiekiem, nie ma ze mną większych kłopotów.

- Tego samego oczekuję od synka Czarka, który rozpoczął naukę w szkole podstawowej. Mówię mu: jeśli będziesz słuchał taty, jeśli będziesz grzeczny, nie będę zwracał ci uwagi, że trzeba lekcje odrobić czy już iść spać, to ja nie będę się denerwował, wówczas otrzymasz to, co ci się zamarzy, a ja osiągnę sukcesy sportowe" - przyznał.

Włodarczyk rzadko widuje się z najbliższymi, nie spotyka też swego rywala - Jasona Robinsona, mimo że mieszkają w tym samym hotelu. "Być może wcześniej schodzi na śniadania, ja pojawiam się około 9.30-9.45" - wyjaśnił.

"Nie lekceważę Amerykanina, nie zlekceważyłbym też kogoś przypadkowego, np. z ulicy. Bo każdemu może wyjść cios życia i koniec. Do sobotniej walki podchodzę z szacunkiem wobec Robinsona, ale wiem, że w ringu muszę zrobić swoje. On ma parę luk w obronie, a ja postaram się je wykorzystać" - stwierdził Włodarczyk, który tytuł WBC wywalczył cztery miesiące temu, po wygranej z Włochem Giacobbe Fragomenim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj