Dziennik Gazeta Prawana logo

Szeremeta: Za pojedynek z Gołowkinem zarobię więcej, niż za wszystkie dotychczasowe walki razem

11 listopada 2019, 11:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kamil Szeremeta
Kamil Szeremeta/Newspix
Kamil Szeremeta, który prawdopodobnie w lutym lub marcu zmierzy się z Kazachem Giennadijem Gołowkinem w walce o mistrzostwo świata w wadze średniej nie przyjmuje do wiadomości, że skazywany jest na porażkę. „Chcę zszokować świat” – powiedział bokser z Białegostoku.

Federacja IBF wyznaczyła pana jako oficjalnego pretendenta do tytułu. Czy coś może stanąć na przeszkodzie w zorganizowaniu pańskiej walki z Gołowkinem w lutym lub marcu w Chicago?
Mam nadzieję, że już nic nie stanie na przeszkodzie, bo pragnę tej walki i o niej marzę. Będę miał możliwość sprawdzenia się z jednym z najlepszych zawodników w tej kategorii. Do tego dążyłem przez całą karierę.

Choć oficjalnie wasz pojedynek nie jest jeszcze potwierdzony, to już ma pan zaplanowany okres przygotowawczy.
Jak przed każdą walką, zaplanowaliśmy obóz wysokogórski. Tym razem jednak wyjadę do Hiszpanii. W grudniu i styczniu warunki atmosferyczne w Polsce mogą nie być sprzyjające, do przeprowadzenia takiego obozu. Dokładna data wyjazdu zostanie ustalona, kiedy podpiszemy umowę na walkę, aby trafić z formą.

W październiku udanie zadebiutował pan w USA, pokonując przez nokaut w drugiej rundzie Meksykanina Oscara Corteza. W Madison Square Garden miał pan okazję obejrzeć walkę Gołowkina z Ukraińcem Sergiejem Derewianczenką. Dostrzegł pan słabe punkty u Kazacha?
Gołowkin wciąż jest w światowej czołówce naszej kategorii wagowej, ale widać, że najlepszy okres ma już za sobą. Można było dostrzec, że nie jest już tym samym zawodnikiem, jakim był kilka lat wcześniej. Widać to było choćby po jego pracy nóg.

Według amerykańskich mediów nie ma pan wystarczających umiejętności ani siły, aby zagrozić Gołowkinowi i już spekuluje się o trzeciej walce Kazacha z Meksykaninem Saulem „Canelo” Alvarezem. Jak pan do tego podchodzi?
Po raz pierwszy nie będę faworytem. Jednak nie przejmuję się opiniami i spekulacjami ekspertów. Chcę zszokować świat i zdobyć tytuł dla Polski – kraju, który kocham.

Według nieoficjalnych informacji zainkasuje pan za tę walkę co najmniej 260 tys. dolarów (minus podatki, gaże promotora i pozostałe koszty). Już wie pan na co przeznaczy tę kwotę?
Nie chcę mówić o konkretnej kwocie, ale rzeczywiście będzie to zdecydowanie największa gaża, jaką zainkasuję za pojedynek. Jeżeli zsumować wypłaty za moje wszystkie dotychczasowe walki, to kwota będzie mniejsza, niż gaża za ten zbliżający się pojedynek. Jednak nie liczę, ani nie skupiam się na pieniądzach, bo nie robię tego dla nich. Po prostu chcę dać dobrą walkę, abym po niej został dobrze zapamiętany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj