Popularny “Babyface” słynie z otwartego i efektownego stylu walki. To jednak przypłacił pierwszą w zawodowej karierze porażką, kiedy to Helenius znokautował go w Nowym Jorku w czwartej rundzie. Pierwszą walkę wygrywałem, ale byłem naiwny. Za bardzo się napaliłem i zbyt szybko chciałem go znokautować. Wydawało mi się, że jestem bliski zwycięstwa, ale rywal dobrze mnie trafił. Jeżeli wygram w dobrym stylu, to otworzą się dla mnie drzwi do wielkiego boksu. Teraz będę bardziej cierpliwy – mówił PAP Kownacki przed wylotem do Las Vegas.

Reklama

Polak faworytem

Walka w pierwotnym terminie planowana była na grudzień. Potem kilkukrotnie była przekładana. Kiedy wydawało się, że pojedynek na pewno odbędzie się w lipcu w Las Vegas, jeden z głównych bohaterów gali Tyson Fury został zakażony koronawirusem.

Nie ukrywam, że było ciężko. Kiedyś powiedziałem, że muszę być w formie cały czas, ale trochę się od tego odciąłem. Kiedy kolejny raz walka była przekładana, przestałem wierzyć, że w ogóle się odbędzie. Dużo wcześniej przez sześć tygodni przebywałem w górach i byłem w świetnej formie, a nagle walka została przełożona. Nie ukrywam, że się zdołowałem, bo wykonałem ciężką pracę. Czułem, jakby ta praca poszła na marne. Ciężko było się zmotywować – mówił wówczas Kownacki przygotowując się na lipcowy termin.

Polak pozostaje faworytem, ale wielu komentatorów dziwi się, że przed rewanżem z Finem nie stoczył pojedynku z łatwiejszym przeciwnikiem.

Menedżer odradzał mi ten pojedynek z Heleniusem. Proponował mi łatwiejszego rywala na przetarcie. Nie dążyłem do walki z Finem, aby dostać po głowie. Jeżeli nie będę w stanie wygrać z Robertem, to jeszcze ciężej będzie pokonać mistrzów i pięściarzy z czołówki – podkreślał.

Reklama

Co ważne, ewentualne zwycięstwo nie zapewni Kownackiemu powrotu do czołówki wagi ciężkiej.

Robię to dla siebie. Chcę wiedzieć, w jakim miejscu jestem. Jeżeli nie będę mógł pokonać Heleniusa, to będę musiał usiąść z żoną oraz rodziną i przedyskutować co dalej – mówił “Babyfacy”.

Tłuszcz zamienił na mięśnie

Zarówno Polak, jak i Fin nie walczyli od marca ubiegłego roku.

Na pewno to długi okres bez walki. Jednak on również nie walczył, więc sprawdzimy co obaj robiliśmy w tym czasie – ocenił “Babyface”.

Przed każdą walką Kownacki pytany jest o swoją wagę.

Latem dużo więcej biegałem. Podnosiłem też dużo ciężarów i nabrałem masy mięśniowej. Choć wizualnie wyglądam na mniejszego, to ważę tyle samo. Mięśnie ważą więcej niż tłuszcz. Każdy mi mówił, że mam lepszą sylwetkę. Cieszę się z tego, ale to nie są zawody kulturystyczne, a boks. Chodzi o to, aby rywalowi dać po głowie – mówił Kownacki.

Po raz pierwszy od kilku lat walka Kownackiego nie będzie głównym wydarzeniem gali z udziałem Polaka.

Jednak presja jest jeszcze większa, bo jak przegram, to będę musiał poważnie zastanowić się co dalej. To jednak nowe doświadczenie, bo kocham walczyć w Nowym Jorku z moimi kibicami. Wiem jednak, że sporo moich fanów przyleci do Las Vegas – podkreślił.

Fury kontra Wilder daniem głównym

W głównej walce sobotniego wieczoru w Las Vegas broniący mistrzowskiego pasa federacji WBC Brytyjczyk Tyson Fury zmierzy się z Amerykaninem Deontayem Wilderem.

“Jestem bardzo ciekawy, co wydarzy się w pierwszych czterech rundach. Wiadomo, że Wilder dysponuje piekielnie silnym ciosem. Jeżeli trafi rywala, to ten leży na deskach i Fury już się o tym przekonał” – ocenił Kownacki.