Ciągnie wilka do lasu. Michael Schumacher zakończył pod koniec ubiegłego roku karierę w Formule 1 i bolid teamu Ferrari zamienił na dyrektorski fotel. Jednak długo nie wytrzymał bez ryku silników i zapachu palonych opon. Były mistrz z tęsknoty za torem wybrał się do Hiszpanii, by osobiście nadzorować testy włoskiego zespołu.
Niemiec jako kierowca aż siedem razy zostawał mistrzem Formuły 1. Teraz już w nowej roli znów chce doprowadzić team Ferrari do kolejnego sukcesu. Męczy go siedzenie za biurkiem i
przewalanie papierów. Dlatego z wielką przyjemnością przy każdej okazji wyrwa się ze swojego gabinetu w siedzibie stajni w Maranello i odwiedza fabryki Ferrari lub tory wyścigowe.
W tym tygodniu poleciał do Hiszpanii, by z bliska przyjrzeć się pracy kierowców i inżynierów Ferrari podczas testów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|