Jeśli osiągniesz sukces, to okazuje się, że masz dużo więcej przyjaciół, niż myślałeś. Takie reguły obowiązują w "wielkim świecie". Przekonał się o tym Lewis Hamilton, nowa gwiazda Formuły 1. Jeszcze niedawno nikt go nie znał, a teraz na imprezy chodzi ze słynnym raperem P. Diddym.
Po kilku udanych wyścigach obok Anglika zaczęło kręcić się wiele znanych osób. Wystarczył tydzień, a Hamilton został już dobrym znajomym piosenkarza P. Diddy'ego. Słynny rapper zaprosił angielskiego kierowcę na imprezę, gdzie Hamilton nawiązał kolejne nowe kontakty.
"Myślałem, że będę tam postacią anonimową. Nie wiedziałem, że ci ludzie interesują się wyścigami. A jednak się myliłem. Co chwila ktoś do mnie podchodził i prosił o mój numer telefonu" - opowiadał podekscytowany Anglik. W ten sposób Hamilton poznał kolejne gwiazdy estrady, m.in. Pharella Williamsa i Natashę Bedingfield.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane