Wiemy już, skąd wzięły dwa ostatnie sukcesy Kimiego Raikkonena. Nie chodzi o lepszy samochód, cudowny wzrost formy Fina czy wypalenie się Hamiltona. Powód jest zupełnie inny. A brzmi on: Michael Schumacher. Gdy Niemiec jest na torze, to Kimi zawodzi. Ostatnio byłego mistrza nie było na wyścigach GP i Skandynaw od razu zaczął wygrywać.
Schumacher pełni aktualnie funkcję doradcy w zespole Ferrari, stąd często na żywo obserwuje zawody. Niemiec był jednak nieobecny w Magny Cours, w dniu wyścigu o Grand Prix Francji. Nie
było go również na Silverstone w czasie Grand Prix Wielkiej Brytanii.
Efekt: dwa dość zaskakujące triumfy Raikkonena i awans Fina na trzecie miejsce klasyfikacji kierowców. Wcześniej Raikkonen nie potrafił zwyciężyć przez cztery miesiące.
A zatem chyba wiadomo, co musi zrobić Raikkonen, by zostać mistrzem świata Formuły 1. Wystarczy regularnie fundować Schumacherowi weekendowe wczasy...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl