Polski kierowca BMW Sauber był dopiero ósmy w Grand Prix Turcji. Ale Kubica startował do wyścigu z piątej pozycji. Dlaczego więc nie udało się utrzymać tego wysokiego miejsca? "Taktyka zakłada walkę Roberta na torze. Dlatego też jechał na miękkich oponach. Zaryzykowaliśmy i się nie udało" - ocenił Mario Theissen, dyrektor niemieckiego teamu.
Jednak Grand Prix Turcji zaczęło się dobrze dla Kubicy. Polak ruszył z piątej pozycji i już po chwili był czwarty. Wyprzedził mistrza świata Formuły 1 Fernando Alonso z McLarena. "Ten start Roberta to była klasa" - powiedział Theissen.
Później nie było już tak dobrze. Nasz kierowca BMW spadł aż na jedenaste miejsce. "Robert miał atakować. Dlatego daliśmy mu miękkie opony. Niestety nie sprawdziły się" - dodał dyrektor niemieckiego teamu.
Na szczęście Kubica jeszcze powalczył i ostatecznie przyjechał na metę na ósmym miejscu. "Zaryzykowaliśmy w Grand Prix Turcji. Ten, kto nie ryzykuje nie wygrywa. Nam się nie udało" - zakończył Theissen.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl