To piąte zwycięstwo w tym sezonie i 15. w karierze broniącego tytułu mistrza świata Vettela. Tydzień temu triumfował w wyścigu o Grand Prix Hiszpanii.

Po starcie nie było niespodzianki, pierwsze miejsce utrzymał Vettel, który dzień wcześniej wywalczył pole position. Zawiódł Australijczyk Mark Webber (Red Bull), który nie obronił się przed atakiem Alonso.

Od początku bardzo szybko jechał Anglik Lewis Hamilton (McLaren), który startował z piątej linii. Hamilton już na 10 okrążeniu toru zaatakował siedmiokrotnego mistrza świata Niemca Michaela Schumachera (Mercedes), który ruszał do wyścigu z trzeciej linii. Podczas wyprzedzania doszło do lekkiej kolizji, Niemiec szybko zjechał na wymianę opon i przedniego spojlera.

Hamilton znany od dawna z bardzo ostrej, często na granicy bezpieczeństwa jazdy, także w Monte Carlo dwa razy pokazał, że najważniejszy jest dla niego wynik. Po raz pierwszy, gdy bardzo ryzykownie zablokował na 32. okrążeniu Brazylijczyka Felipe Massę (Ferrari).

Kilka chwil później Massa w tunelu podjął próbę wyprzedzenia rywala, ale zakończyło się to kraksą - kierowca Ferrari uderzył w bandę lewą stroną auta, które zostało uszkodzone i Brazylijczyk musiał się wycofać. Za blokowanie rywala Hamilton został ukarany przez sędziów przejazdem przez strefę serwisową, gdy go ukończył, na tor wyjechał na 9. pozycji.

Na tym jednak zawodnik McLarena swoich "przygód" nie zakończył. Po raz drugi zaryzykował pod koniec wyścigu, gdy na cztery okrążenia przed końcem doprowadził do kolizji z Wenezuelczykiem Pastorem Maldonado (Williams). Samochód debiutującego w tym roku w Formule 1 Maldonado został uszkodzony, sędziowie jednak nie ukarali Hamiltona.


Słabiej niż zazwyczaj pracował w Monte Carlo znany dotychczas z niesamowitej sprawności w działaniu serwis teamu Red Bull. Zmiana opon na 16. okrążeniu w bolidzie Vettela (jak się później okazało jedyna), zajęła mechanikom prawie siedem, a u Webbera - 15 sekund. Pierwszy pobyt Alonso w serwisie trwał 4,1 s.

Po zmianie opon przez Vettela prowadzenie objął Button. Jechał spokojnie, oszczędzając opony. Vettel po wyjeździe z serwisu był drugi ze stratą 7,5 s, a trzeci Alonso - strata 11,8 s. W Monako ekipa Red Bull zaskoczyła rywali, zdecydowali się tylko na jeden pit stop Vettela, który na oponach z twardej mieszanki założonych na 16 okrążeniu, dojechał do mety.

Po zmianie ogumienia Niemiec przejechał 62 okrążenia. Jego najgroźniejsi rywale tak nie ryzykowali, Alonso był w pit stopie dwa razy, Button - trzy. Właśnie po zmianie opon przez Brytyjczyka na 33 kółku Vettel ponownie został liderem i nie oddał prowadzenia do mety.

Po półmetku na czele znalazła się trójka Vettel, Alonso i Button. Wszyscy jechali doskonale, ich przewaga nad czwartym Szwajcarem Adrianem Sutilem (Force India) dochodziła do minuty. Problemy zaczął mieć jednak Vettel, który na zniszczonych oponach musiał coraz częściej odpierać ataki Alonso.

Vettela przed utratą pozycji lidera "uratował" na 69. okrążeniu toru Witalij Pietrow z Renault. Doszło do kraksy między nim a Hiszpanem Jaime Alguersuarim (Toro Rosso), na torze pojawił się safety car, po chwili ambulans i ogłoszono neutralizację czasów. Pietrow trafił do szpitala, ale według wstępnych informacji nie doznał żadnych obrażeń.

Samochody ustawiły się na polach startowych, wyścig wznowiono po 15 minutach i na ostatnich pięciu okrążeniach Vettel nie dał się wyprzedzić.

Mistrz świata z 2010 roku spełnił swoje marzenie - wygrał w Monte Carlo. Jego dwaj najgroźniejsi rywale, którzy w Monako stali już na najwyższym stopniu podium - Alonso dwa razy w 2006 i 2007 roku, Button raz - w 2009, tym razem musieli uznać wyższość Niemca.