Jakby miał Pan wybrać jedną chwilę z tych wszystkich lat...
Jest wiele chwil. Na stadionie napisane są daty, kiedy to się wszystko działo, kiedy były zwycięstwa.

Reklama

Jak Pan patrzy na każdą z tych dat to wszystko wraca?
Każda data ma swoje imię, swój wyraz i swoje szczęście. Zacząłem w 1995 roku we Wrocławiu od zwycięstwa, wtedy była wiara, że można zostać mistrzem świata. To było takie rozpędzanie się by te medale zdobyć i w końcu wywalczyć upragnione złoto dla kraju.

Kibice zostają teraz trochę, jak sierotki...
Kibice to rozumieją, wszystko co robiłem, robiłem dla nich. Spełniłem swoje marzenie, ale też ich marzenie. Wspólnie to zrealizowaliśmy.

Była propozycja, żeby kontynuował Pan starty w Grand Prix, odpowiedział Pan już na nią?
Za mną pożegnanie. Są propozycje różnego rodzaju i można się jeszcze zastanowić nad startami w kilku miejscach, ale myślę, że to był ostatni start jeśli chodzi o Stadion Narodowy.

Komu Pan dedykuje te wszystkie lata i zwycięstwa?
Wszystkim tym, którzy mi pomagali i byli ze mną na dobre i na złe. Oczywiście rodzicom, braciom, osobom, które dawały mi tlen i napędzały mnie w różnych miejscach. Mam tu też na myśli kluby z takich miast jak Tarnów, Gorzów Wielkopolski, Toruń, Grudziądz czy mojej rodzinnej Bydgoszczy. Dziękuję też sponsorom, lekarzom, wszystkim, którzy mi pomagali.

A wracając do tego ostatniego wieczoru, co się działo z taśmą startową, co działo się w parku maszyn?
Ja byłem gościem, więc nie chcę się wypowiadać. Można powiedzieć, że było fajnie, ale nie do końca. Ważne jednak, że jeździłem na motocyklach na naszym Stadionie Narodowym.

Czego możemy życzyć Panu na kolejne lata?
Żebym jeszcze trochę pojeździł, pobawił publiczność, żeby udała się budowa teamu sportowego, który mam w planach.

Tomasz Gollob jest człowiekiem spełnionym?
W momencie kiedy zostałem mistrzem świata to spełnienie nastąpiło. Kiedy byłem wicemistrzem w 2009 roku, generał Roman Polko powiedział mi, że jestem srebrny, ale też pierwszy przegrany. Rok później generał Polko powiedział mi: Teraz jesteś zwycięzcą i od dziś mówimy mistrz świata.