Podobnie jak w ubiegłym roku Przygoński pojedzie samochodem Mini, a jego pilotem będzie Belg Tom Colsoul. Załoga Orlen Teamu może pochwalić się wywalczeniem w 2018 roku Pucharu Świata FIM, ale w porównaniu z Dakarem to druga liga, ze słabszą obsadą.

"Jesteśmy po świetnym sezonie, z którego jesteśmy bardzo dumni. Kosztowało nas to dużo pracy, ale nabraliśmy sporo pewności siebie. Mamy naprawdę duże oczekiwania, liczymy na podium" - zapewnił przed wyjazdem do Peru Przygoński. W Dakarze wystartuje po raz dziesiąty, w tym po raz czwarty w samochodzie.

Polsko-belgijska załoga stoi przed trudnym zadaniem. Wprawdzie z rywalizacji wycofał się dominujący w ostatnich latach zespół Peugeota, ale do Mini przesiedli się zawodnicy, którzy za kierownicą francuskiego samochodu odnosili sukcesy, w tym 13-krotny zwycięzca Dakaru (siedem razy za kierownicą samochodu i sześć razy na motocyklu) Francuz Stephane Peterhansel czy ubiegłoroczny triumfator Hiszpan Carlos Sainz.

"Po wycofaniu się Peugeota szanse się wyrównały, dlatego myślę, że o zwycięstwo powinny walczyć Mini. Ale konkurencja jest niesamowita" - podkreślił Przygoński, który za najgroźniejszego rywala uważa jednak jadącego Toyotą Nassera Al-Attiyah. Co ciekawe, znany z produkcji aut terenowych japoński koncern jeszcze nie zna smaku zwycięstwa w tej najsłynniejszej off-roadowej imprezie świata. Katarczyk natomiast już dwukrotnie wygrywał Dakar, ale za kierownicą innych samochodów.

Toyotą pojadą także Aron Domżała i Maciej Marton, podobnie jak Sebastian Rozwadowski, który kolejny raz będzie pilotem litewskiego kierowcy Benediktasa Vanagasa.

Na liście motocyklistów znaleźli się pozostali członkowie Orlen Teamu - Maciej Giemza i Adam Tomiczek. Ich celem jest miejsce w pierwszej dwudziestce, a dużym sukcesem byłby awans do czołowej dziesiątki. O zwycięstwo powinni rywalizować przede wszystkim fabryczni kierowcy KTM, zwycięzcy trzech poprzednich edycji: Austriak Matthias Walkner, Brytyjczyk Sam Sunderland i Australijczyk Toby Price.

Quadem kolejny raz pojedzie Kamil Wiśniewski. Na start nie zdecydował się zwycięzca z 2015 roku Rafał Sonik, który w ubiegłorocznej edycji Dakaru doznał poważnej kontuzji nogi. Krakowianin udaje się do Peru, ale tym razem w roli obserwatora.

Lekkim pojazdem w kategorii SxS (lub UTV) wystartują Maciej Domżała i Rafał Marton (ojcowie Arona i Macieja). W tej samej klasie pilotem Meksykanina Santiago Creeli Garza Riosy będzie Szymon Gospodarczyk, który w ubiegłym roku był trzeci w parze z francuskim kierowcą.

Kolejny raz mechanikiem w trzyosobowej załodze holenderskiej ciężarówki Gerarda de Rooya będzie Dariusz Rodewald. Oni już dwukrotnie byli najlepsi - w 2012 i 2016 roku. W ubiegłym roku ekipa de Rooya wygrała odbywający się mniej więcej w tym samym czasie rajd Africa Eco Race, z metą w... Dakarze. Teraz ponownie będą próbowali przełamać dominację rosyjskich Kamazów.

Tegoroczny Dakar jest nietypowy. Po raz pierwszy w historii odbędzie się tylko w jednym kraju - Peru, po tym jak Boliwia i Chile zrezygnowały z goszczenia kierowców. Z tego powodu impreza jest krótsza niż zwykle. Liczy tylko 10 etapów, a start i metę zaplanowano w Limie. Na 5500 kilometrów 3000 to odcinki specjalne, z czego 70 procent to wydmy i piasek. Zwycięzcy będą znani 17 stycznia.

W sumie do startu zostało zgłoszonych 167 motocykli i quadów, 126 samochodów i pojazdów UTV oraz 41 ciężarówek. 135 uczestników po raz pierwszy zmierzy się z trudami Dakaru. 34 motocyklistów będzie klasyfikowanych w kategorii Original By Motoul stworzonej dla kierowców nie mających swojej ekipy serwisowej. 16-letni członek załogi holenderskiej ciężarówki Mitchel Van Den Brink zostanie najmłodszym uczestnikiem Dakaru w historii.

A sięga ona lat 70. ubiegłego stulecia. Twórcą rajdu był francuski motocyklista Thierry Sabine. Podobno, gdy w 1977 roku zgubił się na pustyni podczas rajdu Abidżan - Nicea uznał, że to świetne wyzwanie dla pasjonatów jazdy w ekstremalnie trudnych warunkach. Realizacja pomysłu zajęła mu niewiele ponad rok.

Pierwszy Rajd Paryż-Dakar wystartował 26 grudnia 1978 roku z paryskiego Placu Trocadero. Kierowców czekało ponad 10 tys. kilometrów, głównie w nieznanych im warunkach w Afryce. Do mety w stolicy Senegalu dotarły 74 pojazdy, z łącznej liczby 182 na starcie. Pierwszymi triumfatorami zostali francuski motocyklista Cyril Neveu oraz jadący Range Roverem jego rodacy Alain Genestier i Joseph Terbiaut w klasyfikacji samochodów.

Z roku na rok rajd Paryż-Dakar zyskiwał coraz większą popularność i sławę. Jego trudy nie wszyscy jednak wytrzymywali. Zdarzały się wypadki śmiertelne, zawodził sprzęt. Jedną z ofiar został sam Sabine, który w 1986 roku zginął w wypadku śmigłowca na granicy Nigru z Mali. Do tej pory rajd pochłonął życie 64 osób. Na tej liście jest też polskie nazwisko - w 2015 roku motocyklista Michał Hernik został znaleziony martwy podczas 3. etapu z San Juan do Chilecito w Argentynie.

Rajd miał lepsze i gorsze chwile. Większość jego afrykańskich edycji kończyło się w Dakarze, chociaż metę lokalizowano też w Kapsztadzie, Kairze czy Szarm-el Szejk. Od początku tego wieku coraz więcej uwagi poświęcano bezpieczeństwu uczestników w obawie przed atakami terrorystycznymi. W końcu w 2008 roku organizatorzy musieli odwołać kolejną edycję, która miała się rozpocząć w Lizbonie. To był przełom w historii rajdu.

W 2009 roku Dakar został przeniesiony do Ameryki Południowej, gdzie odbywa się do dzisiaj. Kierowcy rywalizowali w Argentynie, Chile, Peru, Boliwii i Paragwaju; ścigali się po rozpalonych słońcem nizinach i wspinali się na wysoko położone przełęcze w Andach.

Wśród uczestników Dakaru było wielu znanych kierowców rajdowych, ale też słynnych sportowców innych dyscyplin i celebrytów. Jednym ze zwycięzców został znany w przeszłości alpejczyk Luc Alphand (2006), kilkakrotnie z bezdrożami Ameryki Południowej zmagał się medalista olimpijski w skokach narciarskich Adam Małysz. Na liście triumfatorów jest jedna kobieta, Niemka Jutta Kleinschmidt (2001).

Na początku Dakar był niedostępny dla polskich kierowców, przede wszystkim ze względów finansowych. Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia rywalizować z zagranicznymi koncernami próbowały Jelcze i Stary. Okazało się jednak, że samochody nie są przygotowane na tak ekstremalne warunki i większość załóg musiała się wycofać z powodu awarii.

Szeroką ławą biało-czerwoni pojawili się na Dakarze w 21. wieku. Pomógł w tym między innym koncert naftowy Orlen, który wystawia swój zespół. Największa polska ekipa startowała w 2012 roku - 21 osób.

Polacy odnosili w Dakarze sukcesy. W 2015 roku w kategorii quadów zwyciężył Sonik, a dwa triumfy ma na koncie Rodewald. W rywalizacji samochodów trzeci był Krzysztof Hołowczyc, zaś szóste miejsce zajął jadąc motocyklem Przygoński. W ubiegłym roku poprawił ten wynik za kierownicą Mini.