Alonso minimalnie wyprzedził w wirtualnych zmaganiach byłego kierowcę F1 Jensona Buttona.

Reklama

"Świetna zabawa JB. przyjedź na prawdziwy 500" - tak 38-letni Hiszpan zachęcał potem Brytyjczyka na Twitterze.

Alonso ma wziąć udział w realnej rywalizacji w Indianapolis, która pierwotnie zaplanowana była na niedzielę, ale z uwagi na koronawirusa przełożono ją na 23 sierpnia.

Kierowcy z Półwyspu Iberyjskiego brakuje zwycięstwa właśnie w tym wyścigu, by zdobyć potrójną koronę motosportu. Ma już na koncie triumf w Grand Prix Monako i w 24-godzinnym wyścigu w Le Mans. Jedynym kierowcą, który zwyciężył w tych trzech imprezach pozostaje Brytyjczyk Graham Hill.

Debiutujący w wirtualnej rywalizacji Andretti szybko odpadł, ale nie zepsuło mu to humoru.

"Dobrze się bawiłem. Wyglądało na to, że byłem na samym końcu, ale wbrew pozorom podobało mi się" - podsumował mistrz świata w F1 z 1978 roku i zwycięzca wyścigu w Indianapolis z 1969 roku.

W wersji online wzięło udział łącznie sześciu dawnych mistrzów świata. W tym gronie byli też Kolumbijczyk Juan Pablo Montoya oraz 73-letni Brazylijczyk polskiego pochodzenia Emerson Fittipaldi.

Tradycyjnie odbywający się w maju wyścig Indianapolis 500 rozgrywany jest od 1911 roku. Tegoroczna edycja ma być 104. w historii. Imprezę z reguły ogląda co najmniej 300 tysięcy osób zgromadzonych wokół owalnego toru.

Na początku drugiej połowy maja francuski magazyn motoryzacyjny „Auto Hebdo” podał, że Alonso podpisał wstępny kontrakt z zespołem Renault na sezon 2021. Hiszpan odszedł z F1 pod koniec 2018 roku.