Trump chciał mieć swój Tour de France
Wyścig pod jego patronatem odbył się jeszcze tylko w 1990 roku. Potem milioner wycofał się, a przed kolejnych sześć lat impreza była kontynuowana pod szyldem innego sponsora, jako Tour DuPont. Po czym zniknęła z kalendarza.
Pierwsza edycja Tour de Trump zapowiadała się dość obiecująco. Europejskie ekipy zawodowe uznały 10-dniowy wyścig, rozgrywany między Giro d'Italia i Tour de France, za całkiem atrakcyjny. Premie były niemałe, a przelot ze Starego Kontynentu na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych nie zabierał relatywnie zbyt wiele czasu.
Meta przed hotelem Trumpa
Na starcie stanęła spora grupa znanych kolarzy z Amerykaninem Gregiem LeMondem, który w tym samym roku wygrał potem swój drugi Tour de France, jego rodakiem, zwycięzcą Giro d'Italia Andy Hampstenem, Belgiem Erikiem Vanderaerdenem czy Holendrem Gertem-Janem Theunisse.
Ostatni etap wyścigu, jazda indywidualna na czas, odbywała się w Atlantic City, a metę wytyczono przed należącymi do Trumpa hotelu i kasynie. Różową koszulkę lidera zdołał nieoczekiwanie obronić Norweg Dag-Otto Lauritzen.
Tour de Trump zmienił się w Tour DuPont
W 1990 roku zwyciężył w Meksykanin Raul Alcala, a w kolejnych edycjach - już Tour DuPont - Holender Erik Breukink, LeMond, Alcala, Rosjanin Wiaczesław Jekimow i dwukrotnie Amerykanin Lance Armstrong.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.