"To było niesamowite doświadczenie. Utrzymuję wysoką formę od początku gry w Phoenix, ale teraz jest coraz lepiej, ponieważ - po pierwsze - zdobyłem zaufanie trenera i zawodników, a poza tym czuję pozytywną presję po tym, jak w Arizonie pojawił się wysłannik jednej z polskich gazet" - powiedział PAP Gortat.

Reklama

Oblegany przez dziennikarzy koszykarz przyznał po meczu z New Orleans Hornets, że początek spotkania był dla niego trudny.

"Po pierwszej połowie miałem na koncie już trzy faule i wiele frustracji, pretensji do pewnych ludzi na parkiecie. Powiedziałem sobie w szatni, że muszę wyjść na drugą połowę skoncentrowany i zapomnieć o tym, co było. Zażartowałem nawet, mówiąc do jednego z kolegów, że potrzebuję tylko jednej kwarty, by pokazać, na co mnie stać. W ogóle nie sądziłem, że mogę w tym meczu pobić rekord. Poprzednie spotkanie z Boston Celtics, gdy zagrałem naprawdę dobrze, kosztowało mnie sporo sił i czułem to w kościach, wychodząc na parkiet" - przyznał po meczu z Hornets.

Polak nie ukrywa, że jego marzeniem jest utrzymanie stabilnej formy.

"Jestem niesamowicie zadowolony z kolejnego bardzo dobrego występu i w zasadzie martwię się tylko jednym - co będzie, gdy po tych udanych meczach za kilka dni, tydzień, czy miesiąc przyjdzie obniżenie formy. Marzę, by w każdym spotkaniu trenerzy i koledzy mogli na mnie liczyć, zarówno w ataku, jak i w obronie, pod tablicami" - dodał.



Urodzony w Łodzi koszykarz ma już na koncie 973 punkty, a swój dorobek szybko powiększa dzięki występom u boku jednego z najlepszych rozgrywających w lidze - Steve'a Nasha. Kanadyjczyk w spotkaniu z New Orleans zanotował aż 15 asyst, z czego większość dzięki podaniom kończonym przez Polaka.

"To fantastyczne, to wielki zaszczyt, że mogę grać w jednym zespole ze Stevem. Powiedziałem mu przed meczem z Hornets, że zrobię, co w mojej mocy, by wykorzystywać jego podania i poprowadzić go do tytułu MVP ligi" - dodał środkowy, który w Orlando Magic występował w cieniu Dwighta Howarda.

W opinii Gortata kluczem do zwycięstw jest coraz lepsza postawa całego zespołu Suns.

Reklama

"Nasze wygrane to nie tylko zasługa duetu Nash - Gortat. W ostatnich meczach znakomicie spisuje się cały zespół. Wszyscy wkładają w to, co robią, mnóstwo energii i koncentracji. Jest lepsza obrona, dobra wymiana pozycji przy pilnowaniu rywali" - ocenił.