Spory udział w siódmym z rzędu zwycięstwie Heat mieli też Chris Bosh i Mario Chalmers, którzy uzyskali po 20 pkt. 24 pkt, z czego 20 w trzeciej kwarcie, zdobył najskuteczniejszy wśród pokonanych Isaiah Thomas.

Reklama

Obie drużyny zaprezentowały dobrą skuteczność rzutów za trzy punkty, trafiając łącznie 23-krotnie (Heat - 10, Kings - 13).

Nie graliśmy na równym poziomie przez całe spotkanie. Świetne akcje przeplataliśmy słabymi. Pozwoliliśmy rywalom uwierzyć, że stać ich na niespodziankę, jednak w porę opanowaliśmy sytuację - przyznał trener gospodarzy Erik Spoelstra.

Miami w klasyfikacji ligi minimalnie wyprzedzają zespoły Oklahoma City Thunder (25-7) i Chicago Bulls (26-8).

Po serii 11 zwycięstw porażki doznali gracze San Antonio Spurs. W Portland ulegli tamtejszym Trail Blazers 97:137. To najwyższa przegrana "Ostróg" od marca 1997 roku, kiedy ich mecz w Chicago z Bulls zakończył się wynikiem 69:111.

Przełomowym momentem spotkania były ostatnie cztery minuty pierwszej kwarty, kiedy od stanu 19:20, gospodarze zdobyli 23 punkty z rzędu i objęli prowadzenie 42:20. Siedmiu zawodników Blazers zdobyło co najmniej 10 pkt, a najlepszym strzelcem był LaMarcus Aldridge - 21.

Goście zagrali bez trzech asów - Francuz Tony Parker i Tim Duncan decyzją trenera odpoczywali, a Argentyńczyk Manu Ginobili leczy kontuzję. Pod ich nieobecność najskuteczniejszy był pierwszoroczniak Kawhi Leonard - 24 pkt, 10 zbiórek i pięć przechwytów.

Gospodarze zagrali świetnie, od początku nas stłamsili. Moją drużyną dziś nie było stać na więcej - ocenił szkoleniowiec Spurs Gregg Popovich.

Reklama

Wybrany przez trenerów do Meczu Gwiazd NBA środkowy Indiana Pacers Roy Hibbert ustanowił rekord kariery - 30 pkt i poprowadził swój zespół do wygranej po dogrywce z New Orleans Hornets 117:108.

Cieszy mnie to osiągnięcie, ale więcej radości mam ze zwycięstwa drużyny. Musimy mozolnie gromadzić zwycięstwa, jeśli chcemy coś osiągnąć w play off - przyznał bohater wieczoru.

Pacers (20-12) zajmują obecnie piątą pozycję na Wschodzie, a "Szerszenie" (7-25) mają najgorszy bilans na Zachodzie, a w lidze obecnie słabsi są tylko należący do Michaela Jordana Charlotte Bobcats.