Bliscy awansu do finału tej konferencji są także Los Angeles Clippers, którzy we własnej hali po dogrywce zwyciężyli Memphis Grizzlies 101:97. Do pełni szczęścia brakuje im jednego wygranego spotkania.

Reklama

Za ojca sukcesu w stolicy stanu Utah może uważać się przede wszystkim czołowy zawodnik drużyny "Ostróg", brązowy medalista olimpijski z Pekinu Argentyńczyk Manu Ginobili, który uzyskał 17 punktów, po jedenaście mieli Gary Neal, Tony Parker i Tim Duncan. Tym samym koszykarze Spurs zatarli niekorzystne wrażenie z poprzedniego sezonu, kiedy wyeliminowali ich Memphis Grizzlies.

W szeregach młodego i jeszcze niedoświadczonego zespołu "Jazzmanów" brylował Al Jefferson. Zdobył 26 punktów i miał dziesięć zbiórek. Double-double popisał się także Derrick Favors - odpowiednio 16 i 10. 19 punktów dorzucił Devin Harris.

Przewaga Spurs nad rywalami w pierwszym meczu wyniosła 15 punktow, a w kolejnych 31 i 12.

Przeciwnikiem Spurs w finale konferencji będzie zwycięzca rywalizacji Los Angeles Clippers - Memphis Grizzlies. Po czterech meczach bliżej awansu są koszykarze z Kalifornii, prowadzący 3-1.

Szalę zwycięstwa na korzyść Clipers, grających przed własną publicznością, przechylił w dogrywce rozgrywający Chris Paul, rzucając w niej osiem punktów z 27 zdobytych w całym spotkaniu.

Ponad połowę dorobku gospodarzy uzyskali, wraz z Paulem, Blake Griffin - 30 i Caron Butler - 14 pkt. Najskuteczniejsi wśród gości byli Mike Conley - 25 i Rudy Gay - 23.