Gortat pojawił się w Gdańsku na uroczystości podpisania listu intencyjnego w sprawie powstania na terenie Centrum Sportu Akademickiego Politechniki Gdańskiej Narodowego Centrum Koszykówki 3x3.

"Dla każdego klubu, instytucji i firmy stworzenie bazy to jest punkt wyjścia. Takie centrum dla koszykówki 3x3 stwarza nowe możliwości. Gdańsk jako jedyny będzie dysponował w Polsce takim ośrodkiem i jeśli będzie prezentował odpowiedni standard, to można oczekiwać, że stanie się także areną międzynarodowych turniejów, a to ogromny prestiż dla miasta i kraju" – zauważył.

35-letni koszykarz nie ograniczył się tylko do odwiedzenia Politechniki Gdańskiej.

"Po skróconym sezonie, bo z Los Angeles Clippers odszedłem na początku lutego, mam trochę więcej czasu. Udało się mi się spotkać nie tylko z rektorem i władzami Politechniki Gdańskiej, ale także z panią prezydent Gdańska. Byłem również w Gdyni na koszykarskiej gali, zresztą pierwszej w życiu. Jestem zaszczycony, że zostałem na nią zaproszony i że tego typu wydarzenia mnie nie omijają" – przyznał.

Były reprezentant Polski nie zapomniał także o nauczycielach i uczniach Szkół Gortata. W Polsce funkcjonują cztery takie placówki – w Łodzi, Krakowie, Poznaniu i Gdańsku.

"Ze względu na sportowe obowiązki do tej pory bywałem tylko na zakończeniach roku szkolnego. Wtedy rozmawiam z uczniami oraz pedagogami i wspólnie zastanawiamy się, co możemy poprawić oraz zrobić lepiej. Teraz mogę odwiedzić ich wcześniej i zacieśnić te relacje" – dodał.

Gortat poinformował, że jego sportowa przyszłość może się rozstrzygnąć po 1 lipca, kiedy zostanie otwarte w NBA okno transferowe.

"Na dzisiaj ten sezon jest skończony, bo rozpoczęła się faza play off i nie można już podpisywać nowych umów. To będzie decyzja stricte personalna, która zadecyduje o mojej przyszłości. Jestem jednak w komfortowej sytuacji, bo nie mam przymusu ani presji. Najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, czy będę szczęśliwy z tym, co przyjdzie mi dalej robić, a w pewnym wieku pojawiają się w życiu inne priorytety. Zobaczymy w lipcu. Wszystko zależy od klubu, roli, jaką miałbym pełnić w drużynie, na jakich zasadach funkcjonować, a także od wysokości kontraktu" – tłumaczył.

Wychowanek ŁKS Łódź nie zamierza natomiast wziąć udziału we wrześniu w mistrzostwach świata.

"Reprezentacja to w moim przypadku rozdział zamknięty. Nie byłoby zresztą fair wobec kolegów, którzy wywalczyli awans, gdybym wszedł na gotowe i nagle wsiadł do samolotu lecącego do Chin" – przyznał.

Pomimo rozbratu z zawodową koszykówką jedyny ostatnio Polak w NBA przekonuje, że na brak zajęć nie może narzekać.

"Czas mam wypełniony. Pojawię się w wielu miejscach, bo czeka mnie mnóstwo eventów, imprez oraz spotkań biznesowych. Jak wspomniałem, odwiedzę swoje szkoły, także przy okazji zakończenia roku szkolnego, czekają mnie wakacyjne campy z dziećmi, 13 lipca odbędzie się wielki i tradycyjny mecz w Atlas Arenie w Łodzi z Wojskiem Polskim, wyjeżdżam też do Afganistanu odwiedzić naszych +specjalsów+, czyli żołnierzy z Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca. A 7 lipca będę gościł na Służewcu w Warszawie na gonitwie derby" – wyliczył.

Przy natłoku różnych zajęć Gortat nadal prowadzi aktywny tryb życia. Jego dzień zaczyna się od porannego treningu - głównie biegania lub wizyty na siłowni.

"Dopiero od południa zaczynam normalnie funkcjonować. Jeśli dostanę satysfakcjonującą ofertę z NBA, to chcę fizycznie być gotowy, ale niezależnie od tego, czy będę grał, czy nie, do końca życie muszę być aktywny fizycznie. Auto musi jeździć, samolot musi latać, koń musi skakać, a ja muszę się ruszać i trenować. Jeśli po 16 latach profesjonalnego uprawiania koszykówki zalegnę nagle w fotelu, to mogą pojawić się zdrowotne komplikacje" – podsumował.