Bucks mają bilans spotkań 31-5 i są na czele Central Division i jednocześnie Konferencji Wschodniej, zaś Lakers triumfowali w 27 z 34 występów i prowadzą w Pacific Division oraz na Zachodzie. W całych rozgrywkach nie ma lepszych drużyn.

Reklama

Porównując noworoczne mecze z udziałem tych klubów, zdecydowanie więcej emocji było w Milwaukee, gdzie Bucks zdobyli tylko dwa punkty więcej od "Leśnych Wilków" (12-21), zamykających stawkę ekip w Northwest Division.

Po trafieniu Greka Giannisa Antetokounmpo gospodarze prowadzili 106:100, ale od tego momentu punkty zdobywali już tylko rywale. Timberwolves mogli doprowadzić do dogrywki, lecz w ostatnich sekundach spudłował Gorgui Dieng.

Wśród triumfatorów wyróżnił się Antetokounmpo - 32 punkty, 17 zbiórek. To już jego 30. tzw. double-double w 33 występach w tym sezonie. Z kolei dla gości 22 pkt uzyskał Shabazz Napier.

W Los Angeles miejscowi Lakers wygrali pierwszą kwartę 43:17, a do przerwy różnica wynosiła już 33 punkty (74:41). Druga połowa należała do "Słońc".

"Musimy lepiej sobie radzić, kiedy wysoko prowadzimy. Jestem dumny ze sposobu, w jaki zdominowaliśmy pierwszy okres gry. W trzeciej i czwartej kwarcie nie zagraliśmy jednak na wystarczająco dobrym poziomie" - ocenił trener Lakers Frank Vogel.

Świetnie spisał się lider "Jeziorowców" LeBron James, który zapisał na koncie ósme "triple-double" w sezonie - 31 pkt, 13 zbiórek i 12 asyst. Anthony Davis dołożył 26 pkt i 11 zbiórek.

Reklama

W ekipie Suns najlepiej zagrał Devin Booker - 32 punkty, a wspierał go Kelly Oubre - 26.

W innym środowym spotkaniu New York Knicks pokonali Portland Trail Blazers 117:93. Do Madison Square Garden wrócił Carmelo Anthony, zdobył 26 punktów, ale Blazers ponieśli wysoką porażkę.

Wszystkie cztery noworoczne mecze (w ostatnim Washington Wizards ulegli Orlando Magic 101:122) poprzedziła minuta ciszy w hołdzie zmarłemu byłemu komisarzowi ligi NBA Davidowi Sternowi.