Morant dołączył do elitarnego grona. Pierwszym, który tego dokonał był legendarny Magic Johnson, następnym Tracy McGrady, a po dwa takie mecze mieli LeBron James i Luka Doncic.

Reklama

Muszę cały czas grać agresywnie. Starałem się robić wszystko, abyśmy wrócili do gry. Udawało mi się znaleźć ulubione miejsca na parkiecie i po prostu trafiałem rzuty - powiedział Morant.

Donovan Mitchell kluczem do zwycięstwa

Grizzlies do play off dostali się po turnieju barażowym, Jazz to natomiast najlepszy zespół sezonu zasadniczego. W pierwszym meczu ekipie z Memphis udało się sprawić niespodziankę, ale tym razem gospodarze od początku kontrolowali przebieg gry.

Po pierwszej kwarcie Jazz prowadzili dziewięcioma punktami, a w połowie meczu już 74:54. I choć później ich przewaga mocno stopniała, to nie pozwolili rywalom odwrócić jego losów.

Morant trafił 15 z 26 rzutów z gry. Kluczową postacią w szeregach zwycięzców był Donovan Mitchell. Z powodu kontuzji zabrakło go w pierwszym spotkaniu, a w środę na parkiecie, na wszelki wypadek, przebywał tylko 26 minut. W tym czasie uzyskał 25 pkt.

Duże wsparcie zapewnili mu Rudy Gobert - 21 pkt, 13 zbiórek i cztery bloki oraz Mike Conley - 20 pkt i 15 asyst.

Grali świetnie i nie musiałem robić wszystkiego. Mogłem skupić się na ataku i robić swoje - przyznał Mitchell.

Słaby mecz Westbrooka

Remis 1-1 jest także w parze New York Knicks - Atlanta Hawks. Nowojorczycy wyrównali stan rywalizacji po zwycięstwie u siebie 101:92. Najlepszy w ich szeregach był rezerwowy Derrick Rose - 26 pkt. Wśród "Jastrzębi" prym wiódł Trae Young - 30 pkt.

W połowie drogi do drugiej rundy jest natomiast Philadelphia 76ers, która po raz drugi pokonała na własnym parkiecie Washington Wizards, tym razem 120:95. Po 22 pkt dla zwycięzców zdobyli Joel Embiid i Ben Simmons, który miał także dziewięć zbiórek i osiem asyst.

Dla Wizards 33 pkt uzyskał Bradley Beal. Miał lepszy dorobek niż łącznie jego czterej koledzy z podstawowego składu. Kiepsko grał przede wszystkim Russell Westbrook; trafił tylko dwa z 10 rzutów z gry.

Kiedy w czwartej kwarcie opuszczał parkiet z powodu kontuzji, został obrzucony popcornem. Westbrook próbował wedrzeć się na trybuny, ale powstrzymał go personel jego drużyny i ochrona. Niesforny kibic został wyprowadzony z obiektu.

Na ulicy nikt nie podszedłby do mnie i nie rzucał popcornu na głowę, bo wiedziałby jak to się skończy - powiedział Westbrook.

Reklama