Wicemistrz olimpijski z Tokio, który poprzedni sezon spędził w... Bostonie, 17 punktów uzyskał w czwartej kwarcie i obu dogrywkach. Został pierwszym w historii graczem Knicks, który w debiucie przekroczył granicę 30 "oczek".
Gospodarze byli blisko zwycięstwa w regulaminowym czasie, jednak sekundę przed końcową syreną Marcus Smart trafił za trzy punkty i wyrównał na 116:116.
W dogrywce też jako ostatni celny rzut oddali goście, ale "trójka" Jaysona Tatuma niespełna trzy minuty przed jej końcem dała kolejny w meczu remis.
W drugiej dogrywce kluczowy okazał się rzut za trzy punkty Fourniera na 56,3 przed końcem tej odsłony. Po nim nowojorczycy objęli prowadzenie 136:134, które później jeszcze z linii rzutów wolnych powiększył Derrick Rose.
Poza francuskim rozgrywającym w ekipie Knicks wyróżnił się Julius Randle - 35 pkt, dziewięć asyst i osiem zbiórek.
Liderem "Celtów" był Jaylen Brown, który w ostatniej chwili został dopuszczony do gry po przejściu COVID-19. Uzyskał największą w karierze liczbę 46 punktów, co jest rekordem klubu w meczu inaugurującym sezon. Zabrakło mu z kolei jednego punktu, by wyrównać rekord słynnego Larry'ego Birda w zdobyczy przeciw Knicks.
- powiedział Brown.
Od porażki rozpoczęli rozgrywki finaliści minionego sezonu - koszykarze Phoenix Suns. We własnej hali w rewanżu za ostatni półfinał Konferencji Zachodniej ulegli Denver Nuggets 98:110.
Gości do sukcesu poprowadził najlepszy zawodnik (MVP) poprzedniego sezonu zasadniczego Nikola Jokic. 26-letni serbski środkowy uzyskał 27 punktów i miał 13 zbiórek. W końcówce mógł liczyć na wsparcie Willa Bartona, który trafiał w decydujących momentach, a łącznie uzbierał 20 punktów.
- przyznał szkoleniowiec gości Michael Malone.
Siedmiu zawodników "Słońc" odnotowało dwucyfrową zdobycz, ale najskuteczniejszy - Mikal Bridges - zdobył 16.