ZVVZ USK po trzech kolejkach jako jedyna drużyna grupy A mogła się poszczycić kompletem zwycięstw. Polkowice też miały dodatni dorobek, bo dwa zwycięstwa na koncie, ale w ostatniej kolejce przegrały we własnej hali z Virtusem Segafredo Bolonia.

Reklama

Początek spotkania należał do faworyzowanej ekipy z Pragi, która szybko i łatwo wyszła na prowadzenie 5:0. Kolejne minuty były jednak już wyrównane i trwała wymiana ciosów. Po akcji za tryz punkty (2+1) Stephanie Mavungi zespół trenera Karola Kowalewskiego zbliżył się na 12:13, ale półtorej minuty później ZVVZ ponownie odskoczył na pięć oczek. Taka przewaga utrzymywała się niemal do samego końca pierwszej kwarty. Wtedy Artemis Spanou trafiła za trzy i mistrzynie Polski przegrywały tylko dwoma punktami (19:21).

Po wznowieniu gry Polkowice przez ponad dwie minuty nie potrafiły znaleźć sposobu na trafienie do kosza i zespół ZVVZ USK prowadzony przez słynną słowacka trenerkę Natalię Hejkovą odskoczył na 26:19. Sygnał do odrabiania strat dała Mavunga, która najpierw sama zdobyła punkty, a później zebrała ważną piłkę w obronie i po trafieniu Weroniki Gajdy było już tylko 25:26.

Kolejne fragmenty meczu były wyrównane, po kolejnej indywidualnej akcji Mavungi zrobił się remis (31:31), a chwilę później po „trójce” Zali Friskovec mistrzynie Polki wyszły na prowadzenie. Rywalki wyraźnie zaczęły się denerwować, popełniać błędy i BC odskoczył na 42:37.

Drugą połowę meczu zespół z Czech rozpoczął od trafienia Terezy Vyrolovy, ale kolejne punkty zdobył dopiero po trzech minutach. Polkowiczanki świetnie broniły, a w ataku nie do zatrzymania była Mavunga, którą wspomagała Spanou. Zespół trenera Kowalewskiego ten fragment spotkania wygrał 10:0 i odskoczył na 52:41.

Reklama

Na trzy i pół minuty przed końcem trzeciej kwarty mistrzynie Polski prowadziły jeszcze 61:50, ale w tym momencie stanęły. Trener Kowalewski próbował coś zmienić prosząc o czas, ale przewaga jego zespołu topniała w szybkim tempie. Po dwóch skutecznych rzutach osobistych Valeriane Vukosavljevic ZVVZ wyszedł na prowadzenie 64:63, a za chwilę jeszcze trafiła Alussa Thomas.

Reklama

Zespół trenera Kowalewskiego przebudził się na początku czwartej kwarty, a po „trójce” Spanou ponownie wyszedł na prowadzenie (72:71). Przez kolejne minuty oba zespoły nie potrafiły przeprowadzić skutecznej akcji i wynik nie ulegał zmianie, a później trwała wymiana cios za cios. Po dwóch skutecznych rzutach osobistych Mavungi na tablicy wyników był remis 78:78.

Lepiej wojnę nerwów wytrzymały przyjezdne. Przy stanie 80:78 z dystansu trafiła Sasa Cado, a chwilę później po zbiórce w obronie Spanou kolejne dwa oczka dorzuciła Yvonne Turner. Do końca pozostawały 72 sekundy. Oba zespoły miały okazję powiększyć swoje konto, w ostatniej akcji jeszcze za trzy próbowała trafić Teja Oblak, ale wynik już się nie zmienił i sensacja stała się faktem.

Teraz nastąpi przerwa w rozgrywkach na mecze reprezentacji. Do gry Euroliga wróci w grudniu i Polkowice zmierzą się wówczas z Walencją (7 grudnia).

ZVVZ USK Praga - BC Polkowice 80:83 (21:19, 18:23, 30:23, 11:18)
ZVVZ USK Praga: Valeriane Vukosavljevic 28, Alyssa Thomas 21, Teja Oblak 13, Maria Conde 11, Barbora Wrzesinski 3, Tereza Vyoralova 2, Simona Sklenarova 2, Merrit Hempe 0
BC Polkowice: Stephanie Mavunga 25, Artemis Spanou 18, Sasa Cado 9, Weronika Telenga 8, Weronika Gajda 6, Yvonne Turner 6, Zala Friskovec 6, Klaudia Gertchen 5.