Pistons na zwycięstwo czekali aż dwa miesiące
Do przełomowej wygranej Pistons poprowadził Cade Cunningham, który zdobył 30 punktów, zanotował także 12 asyst. Bojan Bogdanovic dołożył 19 punktów, a Jalen Duren 18. Po stronie Raptors najlepiej spisali się Pascal Siakam - 35 pkt, a także Dennis Schroeder - 30 pkt.
Czuję się wspaniale. Po prostu cały czas walczyliśmy. To był długi okres tych wszystkich porażek, ale cieszę się, że jestem częścią grupy, która się nie poddaje - powiedział Cunningham.
Zespół z Detroit na trzecie zwycięstwo w sezonie czekał aż dwa miesiące. Ostatni triumf odniósł 28 października, pokonując Chicago Bulls 118:102. Późniejsza seria 28 porażek była najdłuższą zanotowaną w jednym sezonie NBA w historii, była także wyrównaniem rekordu koszykarzy Philadelphii 76ers, którzy dokonali tego na przełomie rozgrywek 2014/15 i 2015/16.
Doncic wrócił w wielkim stylu
Świętujący w sobotę 39. urodziny LeBron James nie zaliczy celebracji do udanych. Jego Los Angeles Lakers przegrali na wyjeździe z Minnesota Timberwolves 106:108. Występ gwiazdora "Jeziorowców" w tym spotkaniu był niepewny, bowiem zmaga się z przeziębieniem, leczy także uraz lewego kolana. Mimo tego zdobył w meczu 26 punktów i był drugim najlepszym zawodnikiem swojej drużyny za Anthonym Davisem, który zanotował 33 punkty.
Timberwolves pozostają liderami Konferencji Zachodniej, Lakers zajmują w niej dziewiąte miejsce.
Znakomity powrót do rozgrywek po przerwie z powodu urazu zanotował Luka Doncic, który poprowadził Dallas Mavericks do zwycięstwa na wyjeździe nad Golden State Warriors 132:122. Słoweniec zdobył 39 punktów, dokładając do tego 10 asyst i 8 zbiórek. Po stronie gospodarzy najlepiej zaprezentował się Stephen Curry - 25 pkt.
Dla Warriors to trzecia porażka z rzędu i 17. w tym sezonie, przy 15 wygranych. W tabeli Konferencji Zachodniej zajmują odległe, 11. miejsce. Mavericks są na szóstym z dorobkiem 19 zwycięstw i 14 przegranych.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.