"Parę miesięcy temu jak się dziennikarze pytali, jaki jest mój najbardziej optymistyczny scenariusz na mistrzostwa świata, to . Nikt w to nie uwierzył, prawda? A dzisiaj się udało" - mówi Rogowska.
Złoty medal jest dla naszej zawodniczki wielkim zaskoczeniem. " Dlatego cieszę się, że ja sobie z tym poradziłam" - opowiada Polka.
Jedyną osobą która wierzyła w złoto był trener i mąż zawodniczki w jednej osobie Jacek Torliński. " To on wtedy oznajmił: "otrzyj łzy i jeszcze zobaczysz, że będzie pięknie. Jesteś waleczna i dasz radę".
"Były trzy cele, które sobie postawiłam na ten sezon. Zakładałam, że jeżeli uda się którykolwiek zrealizować, to będzie super. To już jedyna rzecz, która mi pozostała na ten sezon".
Czy jest szansa na to, że teraz Rogowska coraz częściej będzie z Jeleną Isinbajewą? " To jest dobre dla tyczki. W pewnym momencie bywało już nudno - przyjeżdżałyśmy na zawody i było wiadomo, że będzie Jelena i cała reszta. Ostatnie starty pokazały, że z nią jednak da się wygrać. Ona jest takim samym człowiekiem jak my i też ma gorsze dni" - mówi nasza mistrzyni.