- powiedział Wessfeldt.
Wyjaśnił, że dla sponsorów Armand jest nowym Usainem Boltem: .
Dziennik ”Aftonbladet” podkreślił, że wysokość kontraktów prywatnych jest objęta tajemnicą lecz wyliczył, że w tym roku Duplantis zarobi ok. 3-4 milionów dolarów. - pisze gazeta.
- dodał Wessfeldt.
Menedżer tyczkarza zna się na tej dyscyplinie wyjątkowo dobrze ponieważ był przez wiele lat agentem dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej i trzykrotnej mistrzyni świata Jeleny Isinbajewej, która 17 razy poprawiała rekord świata na stadionie otwartym i 13 razy w hali za co otrzymała niebagatelne premie.
Urodzony w USA Duplantis z racji pochodzenia matki ma podwójne obywatelstwo. Od 2015 roku reprezentuje Szwecję i jest największą nadzieją tego kraju na złoty medal w Eugene.
W Szwecji cieszy się statusem gwiazdy i celebryty i jest bardzo lubiany ze względu na swoją skromność. Mieszka w czynszowej kamienicy w Uppsali, jeździ na rowerze, jada hamburgery a po zaledwie dwóch latach stałego pobytu w swoim nowym kraju w wywiadach telewizyjnych z Eugene zaskoczył Szwedów mówiąc w miarę płynnie w ich języku.
Federacja zgadza się na wszystkie jego prośby i stara się ułatwić mu wszystko, co jest tylko możliwe.
Jako jedyny poleciał do USA osobnym samolotem, jako jedyny uzyskał pozwolenie na zamieszkanie w hotelu, a nie jak pozostali lekkoatleci w kampusie uniwersyteckim ze względu na obawy zarażenia się covid-19. Jako jedyny może też cieszyć się życiem rodzinnym ponieważ przyleciała do niego ze Sztokholmu partnerka, modelka Desiree Inglander. W apartamencie obok zamieszkali też rodzice - Greg i Helena Duplantis, którzy są trenerami tyczkarza.
Poza złotym medalem olimpijskim w Tokio Armand Duplantis zdobył złote medale w tegorocznych halowych MŚ w Belgradzie, halowych mistrzostwach Europy w Toruniu (2021) i ME w Berlinie (2018). Jest wicemistrzem świata z Doha (2019) i aktualnym rekordzistą świata z wynikiem 6,20 metra.
Zbigniew Kuczyński
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.