- powiedział Duplantis na antenie kanału telewizji SVT.
Podczas wywiadu w studio sportowym stacji na pytanie jak wysoko jeszcze skoczy odpowiedział, że może 6.30, a może nawet 6.40. .
Wyjaśnił, że aby opanować coraz sztywniejsze tyczki i śrubując tzw. flex czyli współczynnik ich ugięcia pod obciążeniem musi jeszcze poprawić warunki fizyczne oraz szybkość.
W 2008 roku zdobywając złoty medal ME w Berlinie Szwed używał tyczki o współczynniku 13,4. W Toruniu 8 lutego 2020, kiedy po raz pierwszy pobił rekord świata na 6,17, miał tyczkę z flexem 12,3. Tydzień później w Glasgow, gdzie poprawił wynik na 6.18 tyczka miała flex 12,1.
W lipcu podczas MŚ w Eugene, gdzie wygrał i poprawił rekord świata na 6.21, jego tyczka miała flex już 11,7. Tą samą używał podczas ME w Monachium, gdzie obronił tytuł z Berlina.
- wyjaśnił.
Ekspert szwedzkiego radia, były tyczkarz Kazimir "Miro" Zalar ocenił, że Duplantis wprowadził skok o tyczce na nowy, fantastyczny poziom – .
W 1986 Zalar uzyskał 5.70 co było rekordem Szwecji. Teraz uważa, że tajemnicą Duplantisa jest nie tylko wielki talent, lecz także sprzęt, którego jednak nie każdy może używać.
powiedział.
Urodzony w USA tyczkarz posiada z racji pochodzenia matki podwójne obywatelstwo i od 2015 roku reprezentuje Szwecję.
Zbigniew Kuczyński